Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
64 posty 5035 komentarzy

Grzegorz Rossa.

Kłamca powinien mieć dobrą pamięć… i znać prawa fizyki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Moskowia dorabia ideologię do faktów. Jaką postać trzeba nadać ostatniej fazie lotu Tu-154M 101, aby pasowała do spreparowanych śladów i podrzuconych szczątków? Jaka postać jest możliwa? W cyklu „Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć” — odcinek drugi.

Streszczenie odcinka pierwszego

Pod Smoleńskiem nie spadł samolot. W dowodzie tej tezy wykazano, że w miejscu rzekomego upadku nie ma śladów, które musiałyby być, gdyby samolot upadł, co upadek wyklucza. Przeanalizowano upadki samolotów różnych typów na miejsca o różnych typach pokrycia terenu (las i zabudowa lekka) oraz utworzone przez nie ślady. Uwzględniono hipotezę zniszczenia samolotu na pewnej wysokości nad ziemią wybuchem i rozpad na kawałki. Rozważano ślady, jakie upadające części samolotu pozostawiają. Uwzględniono dużą ilość paliwa w samolocie, które na skutek wybuchu wyciekłoby, zostało zapalone i spowodowało duży pożar. Uznano, że przedstawione argumenty postawioną tezę dowiodły.

Kłamca powinien mieć dobrą pamięć… i znać prawa fizyki

Ślady w miejscu rzekomego upadku Tu-154M 101, które mogliśmy oglądać w relacjach, bardzo różnią się od faktycznych miejsc upadków samolotów, które znamy z doniesień serwisów informacyjnych. Powstał dysonans poznawczy. Gdyby Moskowia pozorowanie katastrofy Tu-154M 101 zakończyła na spreparowaniu miejsca, jej wysiłek obróciłby się w niwecz. Ludzie mogliby przeprowadzić porównanie. W katastrofach samolotów pasażerskich upadających na lasy, tereny zadrzewione i pokryte roślinnością, większe szkody ponosi roślinność. Uszkodzenia samolotu są wyraźnie mniejsze. W szczególności zachowuje on integralność. Jeżeli z samolotu coś odpada, to coś względnie niewielkiego. Z drugiej strony mamy tzw. katastrofę smoleńską. Tutaj było odwrotnie. To roślinność pokonała samolot. I to nawet bardzo spektakularnie. Samolot wręcz się rozprysnął. I to nawet nie jak surowe kurze jajo. Raczej jak bombka choinkowa. Ze zwykłego demokratycznego głosowania wynika, że jeżeli z jednej strony mamy dużo przypadków podobnych, a z drugiej strony mamy jeden przypadek od nich odbiegający drastycznie, to ten przypadek musi być podejrzany.

Ale czy nawet bombka choinkowa jest porównaniem adekwatnym dla dezintegracji Tu-154M 101? Czy bombka choinkowa rzucona w smoleńskie błoto podzieliłaby się na kawałki, tak jak on? Czy którykolwiek z ekspertów badających ten przypadek przeprowadził taki eksperyment?

Jest oczywiste, że Moskowia na tym etapie nie mogła sprawy pozostawić swojemu biegowi. Zaczęte dzieło musiało być kontynuowane.

Skoro miejsce rzekomego upadku jest bardzo nietypowe, to zachowanie samolotu do niego dopasowane też musi być bardzo nietypowe.

Rysunek przedstawia rekonstrukcję rzekomego ostatniego etapu lotu Tu-154M 101. Na rekonstrukcji wykręca figurę akrobacji lotniczej zwaną półbeczką.

Akrobacja lotnicza to co innego, a lotnictwo pasażerskie to co innego. Piloci samolotów pasażerskich akrobacji lotniczej nie uprawiają. Nie są do tego szkoleni. Samoloty pasażerskie są projektowane bez przeznaczenia do akrobacji lotniczej. Dlaczego zatem tę półbeczkę wykręcił?

Wykręcenie półbeczki nie było intencjonalne. Wydarzyło się na skutek nieprzewidzianego trafu. Tym trafem miało być zderzenie z brzozą, której pień obciął kawałek skrzydła, jak nóż. Jednocześnie przy tym sam został obcięty. I brzoza, i skrzydło wystąpiły w roli podwójnej: noża i przedmiotu przeciętego. Głębsza analiza tego przypadku znajduje się w odcinku poprzednim (Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć).

Obraz przedstawia wizję artystyczną Tu-154M 101 w chwili po obcięciu skrzydła. Strzałki symbolicznie przedstawiają działające siły. Strzałka najdłuższa, wygięta łukowo symbolizuje niezrównoważony moment siły nadający samolotowi moment pędu i zmuszający go do wykonania półbeczki. Niezrównoważony moment siły pochodzi od niesymetrycznej siły nośnej powstałej na skutek utraty części powierzchni płata.

Tutaj dobrze jest zrobić małą powtórkę z aerodynamiki. Samolot może latać, ponieważ w nim równoważą się cztery główne siły: siła przyciągania Ziemi, siła nośna, siła oporu aerodynamicznego i siła ciągu. Resztę okoliczności możemy pominąć bez szkody dla naszych rozważań. Siła wypadkowa czterech wymienionych sił jest zerowa.

Siła oporu aerodynamicznego zależy monotonicznie od prędkości względnej obiektu i ośrodka oraz jest wprost proporcjonalna do iloczynu pola powierzchni przekroju poprzecznego i współczynnika oporu aerodynamicznego cx. Zależność siły oporu aerodynamicznego od prędkości jest nieliniowa. Zależy od potęgi szybkości. Wykładnik potęgi jest większy od zera. Im prędkość jest większa, tym większa jest też i siła. Pole powierzchni przekroju poprzecznego jest polem powierzchni figury geometrycznej powstałej z rzutowania prostokątnego wzdłuż kierunku ruchu na powierzchnię prostopadłą do kierunku ruchu. Można to sobie wyobrazić, jako teatrzyk chińskich cieni. Światło świeci wzdłuż kierunku ruchu, a ekran stoi na drodze całkiem w poprzek. Jeżeli ciało doznające siłę oporu aerodynamicznego nie jest symetryczne, to jest ważne, jak ustawi się względem kierunku ruchu. Współczynnik oporu aerodynamicznego cx zależy od kształtu. Czasami w czołówce telewizyjnej prognozy pogody jest pokazywany wiatromierz. Energię wiatru odbiera wiatraczek zbudowany z półczasz. Grubość ścianki półczaszy jest stała. Wypukłość porusza się do przodu, a dmuchanie we wklęsłość daje napęd.

A jak powstaje siła nośna? Siła nośna jest tą samą siłą, która podnosi ciecz (np. wodę kolońską) w rozpylaczu fryzjerskim. Jedną z jego części składowych jest zwężka Venturiego. Działa według równania Bernoulliego. Jest ono wersją prawa zachowania energii dla ośrodków ciągłych. Bernoulli sformułował je w ten sposób, że wyraził wszystkie formy energii występujące w ośrodku ciągłym w zapisie matematycznym, zsumował je i stwierdził, że ta suma jest stała. Ze stałą sumą nie możemy zrobić wszystkiego, co chcemy. Jeżeli zmienimy jeden z jej składników, musimy zmienić jeden albo więcej jej pozostałych składników. Jeżeli wartość któregoś ze składników zwiększymy, innego o tyle samo musimy zmniejszyć.

W zwężce Venturiego medium przepływa z odcinka przewodu o większym polu powierzchni przekroju poprzecznego do przewodu o powierzchni mniejszej. Aby zostało zachowane prawo Kirchhoffa, musi wzrosnąć prędkość. Aby zostało zachowane prawo Bernoulliego, musi zmaleć ciśnienie. W niepracującym rozpylaczu fryzjerskim ciśnienie oddziałujące na powierzchnię cieczy w zbiorniku cieczy (np. wody kolońskiej) jest równe ciśnieniu w rurce łączącej zbiornik ze zwężką Venturiego i ciśnieniu atmosferycznemu. Podczas przetłaczania powietrza ciśnienie w zwężce Venturiego spada poniżej ciśnienia atmosferycznego. Parcie na powierzchnię cieczy w zbiorniku przestaje być zrównoważone i ciecz jest przetłaczana. Na tej samej zasadzie działa gaźnik samochodowy.

Skrzydło samolotu jest przenicowaną zwężką Venturiego. Ścianki zwężki są w środku, połączone, a strumienie powietrza przepływają na zewnątrz. Ze względności ruchu jest obojętne czy skrzydło porusza się względem powietrza, czy powietrze — względem skrzydła. W tunelu aerodynamicznym badany model jest nieruchomy, a porusza się przetłaczane powietrze. Kiedy na podstawie zbadanego modelu zostaje skonstruowany płatowiec i z kolei on porusza się względem powietrza, okazuje się, że doświadczenia zdobyte w tunelu aerodynamicznym są dobre.

Skrzydło samolotu przecinające powietrze dzieli je na dwa strumienie. Przepływające nad i pod płatem. Te strumienie nie są symetryczne. Bo niesymetryczne jest samo skrzydło. U góry jest bardziej wypukłe. U dołu też nie jest proste, ale mniej krzywe. Oba strumienie muszą po opłynięciu skrzydła połączyć się ze sobą i postarać się odtworzyć powietrze w stanie sprzed przelotu skrzydła. Czyli muszą opłynąć skrzydło w tym samym czasie. Ale strumień górny ma do przebycia drogę dłuższą. Zatem musi spieszyć się bardziej. A, jak wiemy, im prędkość większa, tym ciśnienie mniejsze. Po obu stronach są różne ciśnienia. Od góry — mniejsze. Od dołu — większe. Powstaje różnica ciśnień. Pomnożona przez powierzchnię skrzydła daje siłę parcia. Która jest naszą siłą nośną.

Siła nośna jest tym większa im większa jest prędkość. Podobnie zależy od powierzchni skrzydła. Zauważmy, że prędkość i powierzchnię skrzydła możemy wzajemnie zastępować. Aby uzyskać daną wartość siły nośnej możemy użyć dużą powierzchnię i małą prędkość i vice versa. Jednocześnie wiemy, że skrzydło stawia opór aerodynamiczny, tym większy, im jest większe. Jeszcze silniej opór aerodynamiczny zależy od prędkości. A wzrost siły oporu oznacza zwiększone zużycia paliwa.

Te zależności dzielą nam samoloty na przeznaczone do latania z prędkościami mniejszymi i większymi. Samoloty wolniejsze muszą mieć skrzydła o większej powierzchni. Rekompensuje ona mniejszą siłę nośną przypadającą na jednostkę pola powierzchni przy prędkości mniejszej. Większa wartość pola przekroju poprzecznego przy mniejszej prędkości nie daje większej siły oporu aerodynamicznego. Samoloty szybsze nie muszą mieć skrzydeł o dużej powierzchni. Większą siłę nośną daje prędkość. Jednocześnie skrzydła muszą być mniejsze, aby przy większej prędkości nie stawiały oporu nadmiernie dużego.

Zauważmy, że nie ma samolotów wyłącznie szybkich. Każdy samolot szybki od czasu do czasu musi być wolny. Przecież nie lata bez przerwy w powietrzu. Od czasu do czasu musi lądować i startować. Kiedy stoi na płycie lotniska ma prędkość zerową. Między postojem i lotem z prędkością optymalną porusza się z prędkościami pośrednimi.

Można powiedzieć, że przecież podczas startu samolot może rozpędzić się do prędkości dającej siłę nośną o wystarczającej wartości nawet na skrzydłach o powierzchni mniejszej. Analogicznie może być przy lądowaniu. Rozpędzenie się wymaga czasu i miejsca. To samo jest z wyhamowaniem. Drogi startowe lotnisk nie mogą być zbyt długie. A poza tym samolot nie wygląda jak pojazd kołowy do bicia naziemnych rekordów prędkości. A taki pojazd nie lata. Trzeba było znaleźć inne rozwiązanie.

Tym rozwiązaniem jest czasowe zwiększanie powierzchni nośnej płata. Jest wiele różnych rozwiązań technicznych. Tu wystarczy, jeżeli zajmiemy się tylko klapami. Najbardziej poglądowo można powiedzieć, że użycie (wysunięcie) klap czasowo i odwracalnie zmienia samolot przeznaczony do poruszania się z prędkościami większymi w samolot wolny. Jak widzimy na obrazie, powierzchnia klap może być porównywalna z powierzchnią samego płata.

Na obrazie przedstawiającym artystyczną wizję Tu-154M 101 w chwili po obcięciu skrzydła widzimy, że klapy są wysunięte. Tego można było się spodziewać. Samolot wykonywał obserwację warunków przed podjęciem decyzji o ewentualnym lądowaniu lub rezygnacji z lądowania i poszukania sobie innego lotniska. Lepiej obserwuje się przy prędkości mniejszej.

Z obrazu wynika, że obcięta została część skrzydła, przy której nie ma klap. Oderwaniu uległ tylko mały kawałek klapy o małej powierzchni. Większość siły nośnej generowanej przez klapy została zachowana. Utracony fragment skrzydła jest przeznaczony do generowania siły nośnej przy prędkościach większych. Przy prędkościach małych siły nośnej generuje stosunkowo niewiele. Oczywiście wystąpiła różnica sił nośnych skrzydeł i powstał moment siły oddziałujący na samolot, skręcający go wokół jego osi podłużnej, ale mały.

Do tego wniosku moglibyśmy dojść nawet tylko na podstawie baczniejszego przyjrzenia się artystycznej wizji Tu-154M 101 w chwili po obcięciu skrzydła. Artysta nad skrzydłami umieścił strzałki. Mają one symbolizować wkłady do siły nośnej od poszczególnych odcinków skrzydeł. Nad skrzydłem prawym są cztery strzałki, a nad lewym — trzy. Brak jednej strzałki symbolizuje brak wkładu do siły nośnej od utraconego fragmentu skrzydła. Jak widzimy, różnica wynosi tylko jedną strzałkę. Skąd zatem wzięła się najdłuższa, wygięta łukowo strzała symbolizująca moment siły?

Artysta przy kadłubie strzałki narysował rzadziej, a przy końcach skrzydeł gęściej. Co artysta chciał przez to powiedzieć? Czy gęstość strzałek ma odpowiadać wielkości wkładów do siły nośnej? Jeżeli tak, to artysta, a jeszcze bardziej — zatwierdzający, popełnił błąd, jeżeli nie fałszerstwo. Przecież wiemy, że wielkość siły nośnej jest tym większa, im większa jest powierzchnia płata. A skrzydła mają większą powierzchnię bliżej kadłuba. Zatem na artystycznej wizji Tu-154M 101 w chwili po obcięciu skrzydła również bliżej kadłuba strzałek powinno być gęściej bądź powinny być dłuższe. Jednocześnie widzimy, że w ogóle nie zostały uwzględnione wkłady do siły nośnej od klap. A, jak wiemy, są one istotne. Ich pominięcie jest poważnym błędem, żeby tego nie ocenić ostrzej.

Moment siły był zbyt mały, aby samolot zmusić do wykonania półbeczki. Co najwyżej samolot mógł zacząć powoli przechylać się na lewą stronę. Ten przechył pilot natychmiast skorygowałby lotkami i samolot znowu przyjąłby położenie poziome. Wystarczyłoby niewielkie wychylenie wolantu w prawo. To jest taki sam bezwiedny odruch jak utrzymywanie równowagi podczas jazdy na rowerze. Podczas lotu samolot bardzo często doznaje niespodziewane silne podmuchy wiatru z różnych stron, wpada w turbulencje itp. Pilot je wszystkie bezwiednie kompensuje na bieżąco. Utrata końcówki skrzydła nie wniosłaby do lotu zaburzenia silniejszego od ww. Pilot też by je skorygował jak wszystkie inne.

Wykonanie przez samolot półbeczki na skutek zderzenia z brzozą jest bardzo mało prawdopodobne. Prawdopodobniejsze jest, że gdyby do takiego zdarzenia doszło, nie miałoby większego wpływu na lot dalszy. Samolot kontynuowałby lot mniej więcej poziomy z ewentualnymi niewielkimi korektami.

Umieszczenie utraty części skrzydła w rekonstrukcji, jako przyczyny wykonania półbeczki odwołuje się do naszych doświadczeń życia codziennego, takich jak: huśtawka równoważna, waga szalkowa itp. Wiemy, że jeżeli takie urządzenie jest w równowadze, a następnie z jednego z ramion dźwigni zdejmiemy jakąś masę, to dźwignia będzie się obracała tak długo, aż napotka opór, który jej ruch obrotowy zatrzyma. Twórcy rekonstrukcji zauważyli, zresztą słusznie, że to nasze doświadczenie życiowe przeniesiemy na Tu-154M 101. Ale dźwignia dwuramienna jest zagadnieniem statycznym, a samolot — dynamicznym. Prostego przeniesienia doświadczenia nie ma.

Dalsza rekonstrukcja domniemanych ostatnich chwil lotu jest sporządzona przy założeniu, że samolot półbeczkę jednak wykonał. Zamieszczone są dwie artystyczne wizje domniemanego przebiegu upadku. Jedna jest dokładniejsza. Ale bez numerów.

Druga jest mniej dokładna. Ale numery ma. Jej zamieszczenie jest uzasadnione tym, że dzięki numerom łatwiej jest w komentarzu odwoływać się do konkretnych domniemanych zdarzeń. Wprawdzie liczbą rysunków się różnią, ale mniej więcej pokrywają się wystarczająco dobrze.

Rysunek pierwszy przedstawia zaczepienie statecznikiem o grunt. Jak do tego mogło dojść? Dlaczego samolot nie zetknął się z gruntem kadłubem i dalej nie sunął po gruncie jak sanie? Zauważmy, że wykonując półbeczkę kikut lewego skrzydła musiał opuścić się w kierunku ziemi. Nawet pomimo obłamania wciąż jeszcze jest dłuższy od statecznika i o ziemię nie zawadził, a krótszy statecznik zawadził. Aby samolot znajdujący się na wysokości, na której kikutem skrzydła ziemi nie dosięga, mógł z gruntem najpierw zetknąć się tylko statecznikiem i niczym innym więcej, wcześniej musiał wykonać jeszcze jedną ewolucję akrobacji lotniczej. Rozpocząć wychodzenie z pętli. Złożenie obu tych ewolucji akrobacji lotniczych daje trzecią zwaną zwrotem (skrętem) Immelmana. Ale nie do końca. Aby można było przejść do wychodzenia z pętli, wcześniej trzeba przestać kręcić beczkę. Ale my nie wiemy niczego o ustaniu przyczyny, z której powodu samolot w ogóle tę beczkę kręcić zaczął. Przecież skrzydło się nie odbudowało.

Jak pamiętamy, wykonując półbeczkę oś samolotu była skierowana mniej więcej poziomo. Natomiast na rysunku pierwszym widzimy, że dziób samolotu jest uniesiony do góry, a ogon opuszczony do dołu. Jest to niezbędne, aby najpierw z podłożem mógł zetknąć się tylko statecznikiem i niczym innym więcej. Aby samolot mógł znaleźć się w tym położeniu musiał na raz jednocześnie wykonywać dwa rodzaje obrotów. Obracać się wokół swojej osi podłużnej i wokół innej osi prostopadłej do poprzedniej osi obrotu i też poziomej. Czy prawa fizyki dopuszczają taki przypadek?

Nie. Prawa fizyki mówią, że taki ruch samolotu jest przez nie wykluczony. Tymi zagadnieniami zajmuje się dynamika bryły sztywnej będąca częścią mechaniki klasycznej.

Być może dla niektórych czytelników, zwłaszcza dla humanistów, termin dynamika bryły sztywnej zabrzmi groźnie. Ale oni nie mają się czego obawiać. To nie wykracza poza ich doświadczenie życiowe.

Wszyscy wiemy, że ruch obrotowy stabilizuje kierunek osi obrotu ciała obracającego się. Któż z nas w dzieciństwie nie bawił się bąkiem? Bąk stawia się na nóżce kończącej się ostro. Próba postawienia bąka nieobracającego się kończy się niepowodzeniem. Bąk obracający się potrafi utrzymywać swoją oś obrotu pionowo. Na tej samej zasadzie działa kompas żyroskopowy. Lufa broni palnej jest gwintowana, aby pociskowi nadała ruch obrotowy. Podczas lotu obracający się pocisk nie koziołkuje. Pory roku mogą następować tylko dlatego, że Ziemia wykonuje obrót dobowy, co jej oś wobec ekliptyki utrzymuje pod kątem stałym. Te przykłady można mnożyć. Ale gdyby bryła sztywna mogła obracać się więcej niż wokół jednej osi na raz, ani jednego z tych przykładów by nie było.

Tu-154M 101 w dobrym przybliżeniu można traktować, jako bryłę sztywną. Przynajmniej do rozpadu. Wobec tego też podlega regułom dynamiki bryły sztywnej. Wykonanie półbeczki niewątpliwie jest ruchem obrotowym. Wprawienie weń samolotu ustaliło jego oś obrotu w kierunku początkowym i uniemożliwiło jego zmianę. Dziób samolotu nie mógł się podnieść ani rufa opuścić. Jako pierwszy z podłożem nie mógł zetknąć się tylko ogon z wykluczeniem wszystkich pozostałych części samolotu. Co więcej, gdyby samolot wykonał półbeczkę, byłby ustabilizowany tak bardzo, że z podłożem musiałby zetknąć się kadłub na całej długości na raz.

Rysunek pierwszy przedstawia zaczepienie statecznikiem o grunt. Na jego skutek część statecznika się obrywa. Na rysunku wygląda to tak, jakby oderwana część statecznika została starta. Jakby grunt był materiałem ciernym, pilnikiem, nożem tokarskim, frezem itp. Czy to możliwe? Odwołajmy się do doświadczenia.

3 lutego AD 1998 w Cermis w dolinie Cavalese we włoskim regionie Trentino Górna Adyga samolot EA-6B Prowler, BuNo 163045, z VMAQ-2, należący do Korpusu Piechoty Morskiej lecąc na niskiej wysokości swoim statecznikiem pionowym ściął linę nośną kolejki linowej powodując katastrofę. Wagonik z 20 pasażerami runął na ziemię z wysokości 120m. Żadna ze znajdujących się w nim osób nie miała szansy na przeżycie. Wśród ofiar tego wypadku znalazło się dwoje Polaków — 37-letnia Ewa Strzelczyk, dyrektorka Teatru Muzycznego w Gliwicach i jej 12-letni syn Filip. Samolot kontynuował lot.

Z tej katastrofy zrobiła się grubsza afera międzynarodowa. Bardzo drażliwa była kwestia odpowiedzialności. Z początku było trochę mataczenia. Według jednej z wcześniejszych wersji załoga miała w ogóle nie zauważyć, że coś się stało.

Czy Northrop Grumman EA-6B Prowler ma statecznik pionowy bardziej wytrzymały od statecznika Tu-154M? A czy cokolwiek na tę hipotetyczną różnicę wytrzymałości wskazuje? Bo jeżeli nie, to w smoleńskim błocie mogła leżeć lina nośna kolejki linowej i statecznik Tu-154M też by ją przeciął. Gdyby rysunek pierwszy przedstawiał zdarzenie, które miało miejsce, to w smoleńskim błocie byłby długi rów wyryty przez kadłub ze szczeliną po stateczniku na środku jego dna.

Jaką rolę w rekonstrukcji upadku Tu-154M 101 uwiarygodniającej upozorowanie miejsca wypadku wyznaczono do odegrania ukruszeniu się części statecznika? Posłużono się prawem zbitej szyby Giulianiego.

Rudolph Giuliani (Rudolph William Louis Rudy Giuliani III) od 1 stycznia AD 1994 do 31 grudnia AD 2001 był burmistrzem Nowego Jorku. Zanim został burmistrzem w Nowym Jorku był bardzo wysoki poziom przestępczości. Giuliani ze współpracownikami przeprowadzili eksperyment. Wieczorem w złej dzielnicy zaparkowali obok siebie dwa samochody na ulicy. Przed odejściem w jednym z nich wybili szybę. Następnego dnia samochód z wybitą szybą był doszczętnie zdewastowany. Samochód bez rozbitej szyby był nietknięty.

Prawo zbitej szyby Giulianiego mówi nam o naszych właściwościach. Kiedy widzimy jakiś obiekt z jakąś wadą albo skazą, nasza wyobraźnia podpowiada nam ewolucję tego obiektu aż do jego całkowitego zniszczenia. Podpowiedź wyobraźni jest tak silna, że osobników z marginesu społecznego zmusza do wzięcia udziału w realizacji tego scenariusza.

Niekiedy prawo zbitej szyby Giulianiego zmusza do wypowiedzi mimowolnych. W połowie lat `90 ub. w. przejeżdżałem przez Rondo de Gaulle’a. Stojący na nim policjant z drogówki nakazał mi zjechać. Stanąłem w miejscu, w którym w przyszłości miała odbić palma. Samochód w miejscach rdzewienia zaprawiłem farbą antykorozyjną. Był w ciemnoczerwone plamy na jasnopopielatym tle. Policjant przeprowadził bardzo skrupulatne badanie techniczne. W pewnej chwili nadepnął lewą stopą na oponę przedniego lewego koła, lewą ręką chwycił za oponę od góry, prawą rękę wsunął przez otwarte okno i złapał za kierownicę. Kiedy to skończył, poprosiłem go, aby mnie objaśnił, co zrobił. Otwarcie przyznał się, że nie wie. Na poprzednim kursie nauczyli go tylko, co zrobić, a do czego to służy, powiedzą mu dopiero na kursie następnym. Policjant spytał mnie, dlaczego samochód tak wygląda. — „Żeby go nie ukradli.” — Odpowiedziałem pierwszym, co mi przyszło do głowy. — „Takiego to nawet ja bym nie ukradł.” — Po chwili do policjanta dotarło, co palnął. — „Ale ja oczywiście samochodów nie kradnę!” — Musiał szybko spróbować zatrzeć wrażenie, które wywołał.

 Policjant był przekonany, że złemu wyglądowi koniecznie musi odpowiadać zły stan techniczny. Kiedy sam się przekonał, że stan techniczny jest dobry, doznał dysonans poznawczy. Ostatnio poznane fakty były sprzeczne z jego dotychczasową wiedzą potoczną. To zmusiło go do zadania pytania i późniejszej odpowiedzi.

Prawo zbitej szyby było znane przed Giulianim. Np. Zbigniew Nienacki wykorzystał je w swojej serii powieści przygodowych o Panu Samochodziku. Głównym rekwizytem jest samochód bardzo dobrej jakości. Uniwersalny. Amfibia. Szybki. Jego szybkość maksymalna wynosi 420km/h. Ale ma bardzo brzydką karoserię. Dlatego każda postać z powieści wzdraga się przed jazdą. Obawia się o swoje życie. Wyobraża sobie katastrofę. Tylko na podstawie wyglądu karoserii.

W rekonstrukcji upadku Tu-154M 101 uwiarygodniającej upozorowanie miejsca wypadku rolę zbitej szyby odgrywa pierwsza część oderwanego statecznika. Jeżeli odbiorca uwierzy, że ta część się oderwała, to uwierzy we wszystkie następne rozpady. Odcięta końcówka skrzydła to jeszcze za mało. Jest zbyt daleko od kadłuba. To musiało być coś kadłubowi bliższego. W sensie odległości geometrycznej i w sensie możliwości przesądzenia o dalszych losach konstrukcji samolotu. Do odegrania tej roli ze wszystkiego najlepiej nadaje się statecznik.

Zimni ruscy szachiści tworząc swoją rekonstrukcję upadku Tu-154M 101 uwiarygodniającą upozorowanie miejsca wypadku traktowali jej odbiorcę jak mechanizm. Możesz dostać wszystko, jeżeli wiesz, co nacisnąć. Ludzie w swoich sądach kierują się swoim doświadczeniem życiowym. Jeżeli człowiek spotyka coś nieznanego, to przenosi na to swoje doświadczenia dotyczące tego, co już zna. Np. jeżeli coś jest dłuższe niż szersze, to pewno to jest łamliwe. Symbolem łamliwości jest zapałka. Ma duży stosunek długości do wymiarów poprzecznych. Statecznik pionowy samolotu jest obiektem znanym średnio. Np. większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z jego dużych rozmiarów. W ciężkich myśliwcach jest nawet zdwojony. Kiedy rysujemy samolot, to jego statecznik pionowy rysujemy za mały. Czasami ta nieznajomość jest wykorzystywana w celach humorystycznych. W filmie Jimiego Abrahamsa, Davida Zuckera, i Jerry’ego Zuckera Airplane! (Paramount Pictures 1980) statecznik pionowy samolotu jest przedstawiony jako płetwa grzbietowa rekina. Jeżeli coś, o czym wiemy mało, jest bardzo wąskie i dłuższe niż nam się wydawało, to podświadomość nam podpowiada, że to coś pewnie jest łamliwe.

Jaką rolę w rekonstrukcji odgrywa pozycja odwrotna samolotu? Czy samolot nie mógł uderzyć o ziemię ogonem w pozycji zwykłej? Czy ogon nie mógł odpaść po tym uderzeniu? Czy rozpad samolotu nie mógł zacząć się od odpadnięcia od razu części większej? Czy musiał zacząć się od rozmieniania się na drobne? Dlaczego samolot musiał wykręcić półbeczkę?

W rekonstrukcji uderzenie ogonem o ziemię w pozycji prostej znaleźć się nie mogło. Zbyt dużo o tym wiemy. Współczesne samoloty pasażerskie podczas operacji startu i lądowania zwiększają swoją siłę nośną nie tylko przez wysunięcie klap. Także zwiększają kąt natarcia. Odchylają się od poziomu w kierunku pionu i ustawiają się ukośnie względem kierunku ruchu. Jak latawiec. Przy tym manewrze ogon jest wystawiany w stronę ziemi. Pilotom często zdarza się popełnić błąd. Podczas startu zbyt szybko podrywają, a podczas lądowania ustawiają samolot pod zbyt dużym kątem natarcia i zaczepiają ogonem o powierzchnię drogi startowej. Czasami to nie jest błąd, tylko tego nie da się uniknąć z powodu warunków, nieprzewidzianych wypadków i innych przyczyn. To już uwzględnia się podczas konstruowania samolotu. Część ogonowa od spodu jest bardzo ostro ścięta, aby trudniej było zawadzić. Ale i to nie wystarcza. Dlatego część ogonowa jest w tym celu specjalnie wzmocniona, aby zawadzenie o podłoże samolotowi nie zaszkodziło. Można powiedzieć, że spodnia strona części ogonowej jest czymś w rodzaju płozy. Od czasu do czasu widujemy w telewizorze migawkę filmową pokazującą, jak samolot szoruje ogonem o podłoże. Iskry sypią się obficie i na tym się kończy. Nic groźniejszego się nie dzieje. Gdyby w rekonstrukcji powiedziano, że rozpad samolotu zaczął się od odpadnięcia ogona w pozycji prostej, to zbyt wielu z nas mogłoby w to nie uwierzyć. Dlatego samolot musiał uderzyć w ziemię ogonem, ale jego drugą stroną. Ale w tym celu wcześniej musiał znaleźć się w pozycji odwrotnej. Dlatego musiał wykręcić półbeczkę.

Aby uzyskać dopasowanie do szczątków i śladów, rekonstrukcja każe Tu-154M 101 wykonywać ruchy takie, jakie filmowy złodziej wykonuje, aby ominąć fotokomórki.



 

Aby rekonstrukcję upadku Tu-154M 101 można było uznać za prawdziwą, musi spełniać odpowiednie warunki. Jej rezultatem muszą być szczątki i ślady w stanie faktycznym. Musi być łańcuchem logicznych implikacji, którego każde ogniwo jest prawdziwe. Wystarczy, że z tego łańcucha tylko jedno ogniwo w dowolnym położeniu, na początku, na końcu, w środku będzie nieprawdziwe, aby cała rekonstrukcja nadawała się tylko do wyrzucenia. Łańcuch musi być spójny. Warunki końcowe ogniwa poprzedniego muszą być warunkami początkowymi ogniwa następnego.

Rekonstrukcja upadku Tu-154M 101, będąca przedmiotem niniejszego badania nie spełnia ani jednego z powyższych warunków. Jej efektem nie są takie szczątki i ślady, jakie nam zostały przedstawione. Ani jedno z ogniw jej łańcucha nie jest prawdziwe. To w ogóle nie jest żaden łańcuch. To są izolowane wyspy. Oddzielone od siebie nawzajem barierami logicznymi. Wyniki ogniwa poprzedniego nie wskazują na ogniwo następne. Założeniami ogniwa następnego jest zanegowanie wyników ogniwa poprzedniego. Tej rekonstrukcji do stanu miejsca będącego terenem rzekomej katastrofy lotniczej dopasować się nie udało. Nie wiadomo, czy w ogóle istnieje rekonstrukcja pasująca.

Twórcy rekonstrukcji w ogóle nie przejmowali się prawami fizyki, teorią katastrof, logiką, aerodynamiką, awioniką, inżynierią materiałową, geologią, gleboznawstwem, dendrologią, etc., etc. Głównie skupili się na wpleceniu w rekonstrukcję sztuczek psychologicznych i oddziaływań na podświadomość. Wyraźnie jest widoczne kierowanie się częstotliwością występowania doświadczeń i pojęć w populacji odbiorców.

W СССР fizyka stała na bardzo wysokim poziomie. Kiedy studiowałem, poszukiwanym przez nas, studentów, rarytasem był Sprawocznik (Справчник) Bronsteina. Niestety nakład poprzedni wyczerpał się jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Ponownie wydany został dopiero pod koniec studiów. Niestety w gorszej wersji i w czterech tomach. Do dzisiaj na mojej półce stoją podręczniki i zbiory zadań wydrukowane grażdanką. Czy od tamtego czasu fizyka Moskowii upadła aż tak nisko? Czy w całej FR nie można znaleźć ani jednego fizyka, który by publicznie stwierdził, jak bardzo rekonstrukcja jest niezgodna z prawami fizyki?

Jeżeli powyższe wiemy my, to tym bardziej wie to Moskowia. Wie to teraz i wiedziała to już na etapie planowania operacji smoleńskiej. Jest jasnym, że działania opisane powyżej, nie mogą wyczerpywać całości jej poczynań. Skoro nie udało się zrobić dekoracji teatralnej wyglądającej jak miejsce katastrofy lotniczej, skoro do tej dekoracji teatralnej nie udało się dopisać scenariusza sztuki, to trzeba chociaż sprawić, aby widzowie nie wyszli z teatru. Trzeba ich przekonać, że sztuka jest odgrywana tutaj, a nie gdzie indziej.

Tytuł następnego odcinka — Kłamca powinien mieć dobrą pamięć… i znać chemię.

KOMENTARZE

  • Dziękuję za kolejne, znakomite wyjaśnienie mistyfikacji,
    teraz trzeba szukać, gdzie naprawdę wydarzył się zamach. Pozdrawiam
  • @Petrus: gdzie naprawdę wydarzył się zamach.
    A gdzie ich specsłużby mają swoje siedziby? Cieszę się, że się podobało. Miło mi. Dziękuję.

    Pozdrawiam,
  • @
    Bardzo interesujący artykuł.

    Ostatnio znalazłem historię wypadku z roku 1970, mającą - według mnie - wiele wspólnych cech z katastrofą pod Smoleńskiem. Niestety wszystki materiały są w jęz. angielskim, ale mam nadzieję, że ktoś, kto zna się lepiej na awiacji będzie mógł coś nowego znależć.
    Zbieżne cechy to podobne warunki pogodowe, podobna wielkość samolotu, podobne skutki na ziemi (wszyscy zginęli, samolot sie "rozsypał"), upadek w podobnej odległości od początku pasa, po przejściu nad dalszym markerem, zejście ze ścieżki na bok, wielkość pola szczątków samolotu. Podobnie jak w Smoleńsku podejście nieprecyzyjne, bez ILS. Piloci byli pewni, że są wyżej o jakieś 100 metrów, niż byli w rzeczywistości.

    Cechy różniące - duży pożar po upadku, samolot miał pozwolenie na lądowanie.

    polecam linki:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Southern_Airways_Flight_932
    http://www.check-six.com/Crash_Sites/MarshallU-Main.htm
    http://entertainment.howstuffworks.com/we-are-marshall1.htm

    Przypuszczalne przyczyny:
    1. zejście poniżej dopuszczalnej wysokości bez kontaktu wzrokowego z terenem.
    2. Wada wysokościomierzy barycznych.
    ( They seemed to report that the airplane was 300 feet (91.4 meters) higher than it really was. However, the impact of the crash may have caused both altimeters to report incorrect altitudes. )



    Może dlatego losy wraku są takie jakie są....

    Pozdrawiam,
    rafto
  • @rafto: duży pożar po upadku
    Już tylko to jedno starczy do stwierdzenia, że podobieństwa nie ma żadnego.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Ciepło, ciepło, gorąco... idzie wiosna i spod śniegu wyłazi coraz więcej niekonsekwencji. Czekam na ciąg dalszy.Pozdrawiam i wytrwałości w pracy życzę. Jak ten śnieg z zamarzniętej zimą mgły stopnieje, to popłyną w błocie... do rynsztoku.
  • @Avern: wytrwałości w pracy życzę.
    Dziękuję przyda się.

    ============================================
    „popłyną w błocie... do rynsztoku.”
    ============================================

    Ten spływ może być krwawy.

    Pozdrawiam,
  • Jest to jedna z większych zagadek tego stulecia, do czasu...
    Dziękuję za wnikliwą analizę tego, co możliwe,a co nierealne. Wielu z nas czuje zapewne to jakoś intuicyjnie, ale dopiero posiadanie wiedzy szczegółowej pozwala na wykazanie absurdów. Ten obrót wokół własnej osi był nieprawdopodobny przy zachowaniu gabarytów i geometrii skrzydła po rzekomym obcięciu brzozą - " walnęło, to się urwało (E. Klich).Teoria jednoczesnej destrukcji obu elementów jest s-f. Jako mechanik, nie potrafię tego "ogarnąć".Tak, jak i wykonania półbeczki oraz pojawienia się dodatkowego momentu unoszącego -w powietrzu - dziób wokół osi prostopadłej. Czynnikiem decydującym o fałszerstwie jest chyba fakt, że w bardzo miękkim gruncie nie było śladów rycia na dużej długości. Nie ma tu żadnej logiki zgodnej z prawami fizyki. O pożarze 11-12 ton paliwa , nie wspomnę. Na YT jest film przedstawiający katastrofę Tu-134 w pobliżu Symferopola (Tu-134 crashed on 10.07.2006 near Simferopol. All survived), gdzie uszkodzeniu uległ silnik przy starcie a samolot zapalił się po wypadnięciu poza pas startowy:
    http://www.youtube.com/watch?v=xX_yB3mKdUg. Wielki pożar i załoga ocalała. Czekam cierpliwie na kolejną część thrillera. Pozdrawiam
  • @Grzegorz Rossa.
    @rafto: duży pożar po upadku
    Już tylko to jedno starczy do stwierdzenia, że podobieństwa nie ma żadnego.
    ----------------------------
    Ano właśnie:-)
    Ciągle mi coś nie pasuje..........

    pozdrawiam
  • @rafto
    Rzeczywiście jest duże podobieństwo w tych wydarzeniach. Zniszczenia są ogromne, widać uszkodzone silniki (!). Ponadto jest to zdokumentowane fotograficznie, czego nasi "eksperci" nie mogą się doprosić od strony zaprzyjaźnionej.Według mnie, niemożliwym był w przypadku Tu-154M brak pożaru. To jest wprost niewyobrażalne. Widzę,że lubi Pan szperać w sieci. Pozdrawiam
  • @chuck: jedna z większych zagadek
    Największą zagadką jest skuteczność agentury wpływu i wiara w kłamstwa propagandy.

    ============================================
    „Czynnikiem decydującym o fałszerstwie jest chyba fakt, że w bardzo miękkim gruncie nie było śladów rycia na dużej długości. Nie ma tu żadnej logiki zgodnej z prawami fizyki. O pożarze 11-12 ton paliwa , nie wspomnę.”
    ============================================

    O tym było w odcinku poprzednim „Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć”, http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/7824,dlaczego-delegacja-panstwowa-do-katynia-musiala-zginac . Dziękuję za link do filmu. Interesujący. Czy Pan wie, w jaki sposób „All survived”?

    Pozdrawiam,
  • @Autor
    Bardzo dobry tekst. Jedna tylko uwaga: opisywany przez Pana "eksperyment Gulianiego" jest w istocie eksperymentem standfordzkim Filipa Zimbardo, którego wyniki posłużyły, po latatch, Gulianiemu do wprowadzenia polityki "zero tolerancji" w NY.
    Wpływ na życie przedsiębiorstw opisywanego zjawiska "wybitej szyby" opisał i zdiagnozował Michael Levine w książce "Broken Windows, Broken Business".
    http://justice4victims.org/brokenwindows.aspx
  • @autor
    Da się z tych tekstów zrobić wersję dla laików? Moglibyśmy to nagrać i puścić w radio 10.04. Patrz: RADIO SMOLEŃSK (moja notka)
  • Tylko jak komisja Millera lub polska prokuratura
    poradzi sobie ze stwierdzeniem, że w Smoleńsku nie było żadnej katastrofy, a maskirowka?! Myślę, ze z powodów politycznych będą szli w zaparte i powielać będą te bzdury MAK-u. Jak temu się przeciwstawić?!
  • @Autor
    Wielkie dzięki za ten wpis. Moja wiedza o niemożliwości zaistnienia takiego scenariusza katastrofy od strony fizyki i aerodynamiki - została bardzo gruntownie uzupełniona.
    Pozdrawiam
  • @szczurbiurowy: "eksperyment Gulianiego" jest w istocie eksperymentem standfordzkim Filipa Zimbardo, którego wyniki posłużyły, p
    o latatch, Gulianiemu do wprowadzenia polityki »zero tolerancji« w NY.
    Wpływ na życie przedsiębiorstw opisywanego zjawiska »wybitej szyby« opisał i zdiagnozował Michael Levine w książce »Broken Windows, Broken Business«.”
    ============================================

    Nie ukrywałem, że „zasada wybitego okna” była znana przed Giulianim. O nim wspomniałem z dwóch powodów. Przeprowadził eksperyment z samochodem, też wehikułem mechanicznym. Porównanie z budynkiem byłoby zbyt odległe. Jest praktykiem, nie teoretykiem. W Nowym Jorku prawo zbitej szyby Giulianiego pracowało. Prawdziwość została dowiedziona niebagatelnym spadkiem przestępczości. Nazwisko Giulianiego czytelnikowi mówi najwięcej. Gdybym zamiast nazwiska Giulianiego umieścił nazwiska odkrywców wcześniejszych, Pan Carcajou, który raczył opublikować komentarz zaraz za Pańskim, pewnie może nawet nie spytałby mnie, „Da się z tych tekstów zrobić wersję dla laików?”

    Pozdrawiam,
  • @carcajou: Da się z tych tekstów zrobić wersję dla laików?
    To jest wersja dla laików. Może ktoś ode mnie zdolniejszy umie jeszcze prościej. Ja taki zdolny nie jestem. Wyjaśniłem zasadę pracy skrzydła samolotu na przykładzie rozpylacza fryzjerskiego. Nie wiem, czy można dobrać porównanie od rozpylacza fryzjerskiego mniej skomplikowane. W tekście jest mało o nauce i technice. Dużo jest o zagrywkach psychologicznych. Może laik nie zauważy. Zreflektowałem się. Oczywiście jest ktoś, kto potrafi lepiej ode mnie zrobić wersję dla laików. I ta wersja jest już zrobiona. To wersja z naciskami Kaczyńskiego na pilotów.

    ============================================
    „Moglibyśmy to nagrać i puścić w radio”
    ============================================

    Bardzo mi miło. W wyjaśnianiu dużą rolę odgrywa materiał graficzny. Pewnie można go opowiedzieć. Ale do tego trzeba zdolności Szeherezady.

    Pozdrawiam,
  • @Andronicus: Tylko jak komisja Millera lub polska prokuratura poradzi sobie ze stwierdzeniem, że w Smoleńsku nie było żadnej kat
    astrofy, a maskirowka?! Myślę, ze z powodów politycznych będą szli w zaparte i powielać będą te bzdury MAK-u.”
    ============================================

    Ich zmartwienie. Z mojej analizy poczynań Moskowii wyszło mi, że wersję z katastrofą lotniczą w Smoleńsku traktuje jako tymczasową i dopuszcza możliwość jej obalenia.

    ============================================
    „Jak temu się przeciwstawić?!”
    ============================================

    Tak:

    http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet/ogloszenia/item/290-produkcja-w%C4%99glowodor%C3%B3w-jak-polska-z-importera-w%C4%99glowodor%C3%B3w-stanie-si%C4%99-ich-eksporterem

    Pozdrawiam,
  • @marektomasz & @marrac7873
    Cieszę się, że się podobało. Miło mi. Dziękuję.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Właśnie o "Szeherezadzie" mówię.
  • Dziękuję za piękną pracę.
    Dobrze jest wiedzieć,że są ludzie mądrzy i niestłamszeni przez mendialne głupawki. Napisałem wczoraj dwa komentarze, lecz nie przeszły. Jeden do p.Grzegorza, drugi do rafto, który zamieścił ciekawy komentarz od siebie. Wyszperał przypadek z 1970, bardzo podobny, lecz bez pożaru, co w naszym przypadku wydaje się być niemożliwe.Interesującym jest inny przypadek wg linka
    http://www.youtube.com/watch?v=xX_yB3mKdUg
    Tu-134 crashed on 10.07.2006 near Simferopol. All survived
    Tu-134 z awarią silnika nie mógł wystartować i wypadł poza pas. Powstał b.duży pożar, lecz nikt nie zginął !
    Pozdrawiam
  • @carcajou
    Obraz można objaśnić metodą machania rękami w powietrzu. Ale w radio nawet tego się nie da.

    Pozdrawiam,
  • @chuck: Napisałem wczoraj dwa komentarze, lecz nie przeszły. Jeden do p.Grzegorza
    Ten do mnie to chyba jednak przeszedł:

    http://Grzegorz.Rossa.nowyekran.pl/post/8234,klamca-powinien-miec-dobra-pamiec-i-znac-prawa-fizyki#comment_52789

    ==============================================
    „Tu-134 z awarią silnika nie mógł wystartować i wypadł poza pas. Powstał b.duży pożar, lecz nikt nie zginął”
    ==============================================

    W jaki sposób?

    Pozdrawiam,
  • @Autor
    zamiast nad dynamiką ogona skupiłbym się nad innymi aspektami:

    - brak jakiegokolwiek wyżłobienia w "bagnie"

    - całkowita dezintegracja kadłuba

    - brak jakiegokolwiek pożaru, eksplozji i płonącego paliwa

    - wysokość uciętego skrzydła (13 m) kontra wysokość terenu (6 m)

    - dwie brzozy stojące TUZ ZA feralnym drzewem, które nie zostały ścięte, a które doskonale widać z oblotu dokonanego na paralotni

    polecam zapoznać sie z upadkiem tupolewa z marca 2010 pod Moskwą - tupolew lądowal w lesie - kadłub przeżył, drzewa zostały ścięte...
  • @Acontrario: brak jakiegokolwiek wyżłobienia w "bagnie" - całkowita dezintegracja kadłuba - brak jakiegokolwiek pożaru, eksplo
    zji i płonącego paliwa”
    ============================================

    Nad tymi aspektami skupiłem się w odcinku poprzednim „Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć”, http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/7824,dlaczego-delegacja-panstwowa-do-katynia-musiala-zginac .

    ============================================
    „polecam zapoznać sie z upadkiem tupolewa z marca 2010 pod Moskwą - tupolew lądowal w lesie - kadłub przeżył, drzewa zostały ścięte...”
    ============================================

    Zapoznałem się z upadkiem iła z 9 maja AD 1987 w Rezerwacie przyrody Las Kabacki im. Stefana Starzyńskiego w Warszawie. Bliżej. Teren spacerowy. Dojazd łatwiejszy. Dochodzi metro. Jedyne w całej Polsce. Więcej ludzi może przyjść i obejrzeć. Wcześniejszy. Ślady istnieją dłużej. Trudniej je usunąć. Rezerwat przyrody. Trudniej wycinać drzewa.

    Pozdrawiam,
  • Genialnie i łopatologicznie
    nawet ja wszystko (niemal) zrozumiałem.
    Co do bączka. Po przyłożeniu niewielkiej siły z zewnątrz, bączek zmienia miejsce, chwieje się itp. Czy próba wzniesienia samolotu nie mogła być taką siłą zaburzającą ten ustabilizowany ruch?
    Pozdrawiam serdecznie.
  • @Robin: Co do bączka. Po przyłożeniu niewielkiej siły z zewnątrz, bączek zmienia miejsce, chwieje się itp.
    Trafna obserwacja.

    ============================================
    „Czy próba wzniesienia samolotu”
    ============================================

    Chyba opuszczenia. Samolot znajdował się w pozycji odwrotnej. Ja to nazwałem wychodzeniem z pętli.

    ============================================
    „nie mogła być taką siłą zaburzającą ten ustabilizowany ruch?”
    ============================================

    Jeżeli, to nie ona. Tylko inna. I nie siła, tylko moment siły. Moment siły jest wektorem będącym iloczynem wektorowym siły i ramienia przyłożenia. Oddziaływanie momentu siły na moment pędu daje nowy obrót wokół osi prostopadłej do ich obydwu. Gdyby samolot chciał się wznieść, czyli w swoim układzie odniesienia — opuścić, inaczej — wychodzić z pętli, to uwzględniając, że jednocześnie wciąż kontynuował ruch obrotowy wokół swojej osi podłużnej, rezultatem byłby skręt w płaszczyźnie poziomej (wokół osi pionowej). I vice versa, aby kręcący beczkę samolot obrócić wokół osi prostopadłej poziomej, czyli zmienić wysokość dziobu i rufy, trzeba skręcić sterami kierunku. Ponieważ to jest jeszcze bardziej skomplikowane, to całkiem pominąłem.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Eksperyment Zimbardo był eksperymentem z dwoma samochodami.
  • @szczurbiurowy
    Wygląda na to, że obrabowałem Zimbardo z jego praw autorskich. Jestem piratem.

    Pozdrawiam,
  • monotonicznie etc.
    Autor,

    Bardzo ciekawe. Czekam na część "chemiczną".

    Jeśli chodzi o przybliżenie laikom, to myślę, że może trzeba byłoby wytłumaczyć wyrażenia użyte np. w tym zdaniu:
    "Siła oporu aerodynamicznego zależy monotonicznie od prędkości względnej obiektu i ośrodka oraz jest wprost proporcjonalna do iloczynu pola powierzchni przekroju poprzecznego i współczynnika oporu aerodynamicznego cx. Zależność siły oporu aerodynamicznego od prędkości jest nieliniowa".
    - monotonicznie
    - prędkość względna
    - zależność nieliniowa

    o osobno "nieliniowy".

    Ludzie nie przerabiają teraz nawet pochodnych w liceum.

    Pozdrawiam.
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie mam pojęcia, jak to się stało,że nikt "nie pogib", lecz na tej stronie są wywiady z dwoma pilotami, którzy nie mają śladów obrażeń. Wyglądają jakby byli przygotowani do castingu w tvn. Ani śladu dramatu, ot co ! Mówią,że nauka radziecka zna takie przypadki. Może to kwestia wiary. Putin też jest wierzący i świeczki zapala, w cerkwi.
    Pozdrawiam
  • @Danae: monotonicznie
    Im jakoś, tym tak samo. W swoim przedziale monotonicznym funkcja może tylko rosnąć lub tylko spadać. Jak rośnie, to nie spada i vice versa. Jak spada, to nie rośnie. Inaczej to nie jest przedział monotoniczny. Tylko co najmniej dwa. Tutaj chodzi o to, że siła oporu aerodynamicznego wraz z prędkością względną obiektu i ośrodka może tylko rosnąć. Nigdy nie maleje. Laicy piszą „jest wprost proporcjonalna”. Ja tego napisać nie mogłem, bo nie jest. Kiedy zdawałem maturę, to zadanie z tego było dla profilu humanistycznego. Założyłem, że nawet humaniści to wiedzą. W tekście siła oporu aerodynamicznego odgrywa rolę marginalną. Można wyrzucić. O dynamice bryły sztywnej też rozpisałem się dopiero w komentarzu ( http://Grzegorz.Rossa.nowyekran.pl/post/8234,klamca-powinien-miec-dobra-pamiec-i-znac-prawa-fizyki#comment_53314 ).

    ============================================
    „prędkość względna”
    ============================================

    Zastrzelił mnie Pan. To takie rzeczy trzeba objaśniać? Coś porusza się względem czegoś. Czy można powiedzieć coś więcej?

    ============================================
    „zależność nieliniowa

    o osobno »nieliniowy«.„
    ============================================

    Zależność nie jest wprost proporcjonalna. Jak ją zobrazujemy na wykresie, to nie mamy kreski prostej, tylko krzywą. Stąd nazwa.

    ============================================
    „Ludzie nie przerabiają teraz nawet pochodnych w liceum.”
    ============================================

    To na co w nim marnują życie?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Uśmiałam się. Mnie nie trzeba tego wyjaśniać - choć jestem kobietą;) Dziekuję:)

    Pomyślałam raczej o tych, co już w szkole nie badają przebiegu funkcji - dzięki niejakiej p. Rybackiej, pardon Łybackiej. I pokazałam Panu na przykladzie tego jednego zdania, ile "pułapek" może być w Pana (bardzo dobrym i z fantastycznymi "przerywnikami") tekście. Dlatego lemingi uwierzyły niejakiemu Klichowi.

    Pozdrawiam nieustająco,
  • @Danae: jestem kobietą
    Najmocniej Panią przepraszam. Uroki nicka.

    Pozdrawiam,
  • @chuck: Nie mam pojęcia, jak to się stało,że nikt "nie pogib"
    Czy można skądś się dowiedzieć? Wygląda istotnie.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Maskirowka jest sprawą oczywistą.
    Natomiast co do tytułu Pana wątku to wydaje mi się, że kłamcy popełnili swe "błędy" z pełną rozwagą tak abyśmy pogubili się w domysłach i tak aby powstały dwie wersje.. jedna o "błędzie pilota" a druga o zamachu. Obie fałszywe.

    Wszystko co się dzieje w przestrzeni publicznej i ma związek z katastrofą smoleńską służy podtrzymaniu i utrwaleniu stereotypów podziału sceny poltycznej. Podział na patriotyczną prawicę, laicką lewicę, bezideowych liberałów i kogo tam jeszcze mamy jest podziałem sztucznym. Pszczególni działacze różnistych partii odgrywaja tylko swe role.. zmieniając przynależność zaleznie od koniunktury... a raczej etapu.

    pozdrawiam
  • @konserwatystka: Maskirowka jest sprawą oczywistą. Natomiast co do tytułu Pana wątku to wydaje mi się, że kłamcy popełnili swe "
    błędy« z pełną rozwagą”
    ============================================

    Częściowo tak, ale nie tylko. Po części zostali zmuszeni okolicznościami. Przekalkulowali bilans zysków i strat.

    ============================================
    „tak abyśmy pogubili się w domysłach i tak aby powstały dwie wersje.. jedna o "błędzie pilota" a druga o zamachu. Obie fałszywe.”
    ============================================

    W wersji o zamachu fałszywe jest tylko miejsce. Pani wymieniła tylko główne wersje. A one jeszcze mają warianty.

    ============================================
    „Wszystko co się dzieje w przestrzeni publicznej i ma związek z katastrofą smoleńską służy podtrzymaniu i utrwaleniu stereotypów podziału sceny poltycznej.”
    ============================================

    Myślę, że służy Moskowii do czegoś dla niej wartego więcej, niż polska scena polityczna. Dopuszczają jej odpuszczenie.

    Pozdrawiam,
  • @jwp: termosu Leminga.
    A cóż to takiego?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    To miejsce i szczątki przedstawiają dosyć ciekawy obraz, wygląda na to, że tam nie spadł samolot, że spadły tam szczątki samolotu.
    Czyżby dostał pigółę, kilka sekund po zaczepieniu o brzozę i kilka metrów nad ziemią. A może, nastąpił wybuch na pokładzie.
    Można spekulować na wszystkie strony, ale faktem jest, że tych szczątek i w takiej ilości, nikt nie był w stanie tam posiać.

    Miejsce upadku samolotu z taki małej wysokości wygląda inaczej, także inaczej wygląda wrak takiego samolotu.
    Bardzo możliwe i najbardziej prawdopodobne jest to, że samolot ten, zostł sprowadzony przez wieżę(ruską budę) w to miejsce, aby pod osłoną mgły, wykonać zaplanową akcję.
    Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie - opieram się tylko i wyłącznie na materiałach publikowanych w internecie. Jednak z tych materiałów można wnioskować, że jest taka możliwość, aby pod osłoną sztucznej mgły(bardziej niż osłoną nocy), taką akcję przeprowadzić skutecznie. Nie bez znaczenia jest fakt, że do tego wraku, nikt obcy nie jest dopuszczany.
  • Grzegorz Rossa
    Podoba mi się następujący fragment:
    "Policjant spytał mnie, dlaczego samochód tak wygląda. — „Żeby go nie ukradli.” — Odpowiedziałem pierwszym, co mi przyszło do głowy. — „Takiego to nawet ja bym nie ukradł.” — Po chwili do policjanta dotarło, co palnął. — „Ale ja oczywiście samochodów nie kradnę!” — Musiał szybko spróbować zatrzeć wrażenie, które wywołał."

    Sądzę, że wszystko zaczeło się od innej historii. O tym jak to "zły" Kaczyński próbował zawładnąć samolotem aby polecieć do Brukseli.
  • @TadeuSz: wygląda na to, że tam nie spadł samolot, że spadły tam szczątki samolotu.
    W odcinku poprzednim rozważam możliwość upadku szczątków — „Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć”, http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/7824,dlaczego-delegacja-panstwowa-do-katynia-musiala-zginac .

    ==============================================
    „tych szczątek i w takiej ilości, nikt nie był w stanie tam posiać.”
    ==============================================

    Czy Panu chodzi o znalezione po zaoraniu?

    Pozdrawiam,
  • @jwp
    Porównania do termosu nie znałem. Znam wiele porównań, poputczik, fellow traveler, useful idiot, biegnie w owczym pędzie, łyka jak indyk gałki, pudło rezonansowe itp., ale termosu nie znałem. Ja bym definicję leminga rozszerzył na całą partię zagranicy.

    ============================================
    „dostawcy wkładu do termosu Leminga z Czerskiej i Wiertniczej pójdą z torbami, niestety i tak wypchanymi srebrnikami.”
    ============================================

    Pan ich warunki odejścia może zmienić, jeżeli Pan tylko zechce:

    http://www.scribd.com/doc/38779869/Ci%C4%99%C5%BCkie-czasy-dla-agentow

    Pozdrawiam,
  • @BGM-109: Sądzę, że wszystko zaczeło się od innej historii. O tym jak to "zły" Kaczyński próbował zawładnąć samolotem aby poleci
    eć do Brukseli.”
    ==============================================

    „Zaczęło”? W jakim sensie zaczęło?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Postać z mitologii greckiej;) zdecydowanie kobieta
  • @Grzegorz Rossa.
    Chodzi o pomysł. Realizacja pomysłu miała miejsce 10 kwietnia.
  • @BGM-109: Chodzi o pomysł.
    W Brukseli? I pomysł na co?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Panie Grzegorzu, ZNAKOMITY tekst!
    Pozdrawiam serdecznie:)
  • @Danae
    Jakich to ja już nicków nie widziałem…

    Pozdrawiam,
  • Fizyka jest obiektywna
    Jeżeli zgodnie z zapisem czarnej skrzynki oraz z zeznaniami świadków piloci włączyli pełny ciąg oraz próbowali odejść od ziemi -przez odpowiednie wychylenie sterów- co spowodowało z punktu widzenia fizycznego obrót dziobu samolotu do góry wzdłuż osi biegnącą przez skrzydła- jest to moment siły w kierunku xy. Następnie z powodu utraty części skrzydła zyskali moment siły obracającej w osi zy. Dla technokratów - te siły są wektorami i dodają się jak wektory. Dla humanistów - skoki z trampoliny - tam zawodnicy robią różne akrobacje w powietrzu z obrotami w pionie i poziomie.
    Porównanie obrotów bączka lub kół rowerowych z obrotami samolotu po stracie skrzydła jest jawnym nadużyciem.
    A dla technokratów - proszę o konkretne wyliczenia.Ale bez nieistotnymi informacjami na temat np. siły nośnej.
    pozdrawiam
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie, nie po zaoraniu. To analogia do tego, że ten samolot nie spadł w całości, że rozpadał się tuż przed zetknięciem z ziemią.
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie w Brukseli. Proszę jeszcze raz uważnie przeczytać mój bardzo krótki wpis.
  • @Kiki
    Pan zmienił kolejność domniemanych zdarzeń w sekwencji „rekonstrukcji” Moskowii.

    ============================================
    „Dla humanistów - skoki z trampoliny - tam zawodnicy robią różne akrobacje w powietrzu z obrotami w pionie i poziomie.”
    ============================================

    Niech Pan obejrzy w zwolnionym tempie.

    Pozdrawiam,
  • @TadeuSz: ten samolot nie spadł w całości, że rozpadał się tuż przed zetknięciem z ziemią.
    W pierwszym odcinku twierdzę, że też nie.

    Pozdrawiam,
  • @BGM-109
    Pańskiego komentarza nie powstydziłaby się i Pytia delficka.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    "Ktoś" zamach na prezydenta Kaczyńskiegow takiej formie musiał sobie wymysleć odpowiednio wcześniej. No i przygotowania musiały zabrać trochę czasu.
    Dużo dobrego robi Pan dla Polski.
    Pozdrawiam
  • @BGM-109: "Ktoś" zamach na prezydenta Kaczyńskiegow takiej formie musiał sobie wymysleć odpowiednio wcześniej.
    Skąd Pan wie, że to był zamach na prezydenta Kaczyńskiego? Ja prezydenta Kaczyńskiego zabiłbym o wiele prościej.

    ============================================
    „przygotowania musiały zabrać trochę czasu.”
    ============================================

    Ja widzę duży pośpiech.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie odnoszę się do wątpliwej rekonstrukcji Anodini -sądzę że obrót wzdłuż skrzydeł nastąpił po tym jak samolot zaczął ciąć wcześniejsze drzewa lub piloci mieli świadomość że coś jest nie tak lub ... - świadkowie mówili o narastającym nienaturalnym głosie silników: piloci dali pełną moc silników oraz uciekali do góry.
    Jeżeli jednak uważa Pan za Anodiną że kolejność była odwrotna to też OK. Ale te wektory momentu pędu xy xz dalej będą się sumowały. W efekcie żyroskopowym jeden z wektorów ma dużą przewagę nad drugim . W tym efekcie można mówić o wygaszania jednego z nich (bo oba mają stratę) ale musi byś duża przewaga jednego z nich. Tu mamy jednak wg mnie do czynienia z obrotami porównywanymi w osi xy xz.
    pozdrawiam
  • @Kiki: Nie odnoszę się do wątpliwej rekonstrukcji Anodini
    Wątpliwa jest tylko ona? Reszta — wiarygodna?

    ============================================
    „sądzę że obrót wzdłuż skrzydeł nastąpił po tym jak samolot zaczął ciąć wcześniejsze drzewa”
    ============================================

    Od czego zależy, które drzewo skrzydło obcina, a które — nie?

    ============================================
    „świadkowie mówili”
    ============================================

    I ich zeznania w odróżnieniu od „rekonstrukcji Anodini” wątpliwe nie są.

    ============================================
    „piloci dali pełną moc silników oraz uciekali do góry.”
    ============================================

    A potem — do dołu. Inaczej z ziemią by się nie zetknęli.

    ============================================
    „Jeżeli jednak uważa Pan za Anodiną że kolejność była odwrotna to też OK.”
    ============================================

    UwaRZam, że (tak to teraz chyba się pisze) rekonstrukcji może być nieskończenie dużo. UwaRZam, że wystarczy, jeżeli zajmę się jedną. UwaRZam, że najlepiej, jeżeli ze wszystkich wybiorę moskowicińską. UwaRZam, że do obrazu miejsca rzekomej katastrofy (szczątki i ślady) żadnej rekonstrukcji dopasować się nie da.

    Na temat reszty — w odcinku następnym „Smoleńsk. Jak zrozumieć. Ćwiczenia dla humanistów. Wektory”, http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/8563,smolensk-jak-zrozumiec-cwiczenia-dla-humanistow-wektory .

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    "Wątpliwa jest tylko ona? Reszta — wiarygodna?"
    ============================================
    Tak traktuję doniesienia w pierwszych dniach po katastrofie za wiarygodne jeżeli nie były później skompromitowane.

    -"sądzę że obrót wzdłuż skrzydeł nastąpił po tym jak samolot zaczął ciąć wcześniejsze drzewa”
    Od czego zależy, które drzewo skrzydło obcina, a które — nie?
    ============================================
    Od ich grubości. Co innego ciąć gałęzie co innego konar. Widziałeś skutek zderzenia auta z drzewem? Z auta demolka, drzewo z odłupaną korą.

    "=świadkowie mówili
    I ich zeznania w odróżnieniu od „rekonstrukcji Anodini” wątpliwe nie są."
    Jak wyżej muszą być nie sprzeczne z późniejszymi faktami.
    ============================================
    „piloci dali pełną moc silników oraz uciekali do góry.”
    A potem — do dołu. Inaczej z ziemią by się nie zetknęli.

    Jeżeli samolot przekręcił się wzdłuż osi kadłuba (xy) o 180 deg to oś wzdłuż skrzydeł (xz) która celowała w niebo teraz będzie celowała w ziemię!!!
    Na tym polega niezależność ruchów.

    pozdrawiam
  • wielka prośba w kwestii czcionek
    proszę zmienić czcionki Pańskich artykułów o przesłankach Zamachu w Smoleńsku, ponieważ ich publikacja w postaci pdf i wydruk bywają nieczytelne - zamiast polskich znaków pojawiają się masowo pytajniki.

    z góry dziękuję, sosenkowski
  • @sosenkowski
    Szanowny Panie,

    Jestem przekonany, że w Smoleńsku był nie zamach, tylko upozorowanie miejsca upadku samolotu. Nie piszę artykułów sprzecznych z moimi przekonaniami. Tym samym nie mogłem napisać artykułu „o przesłankach Zamachu w Smoleńsku”.

    Z poważaniem,
  • @Grzegorz Rossa.
    Ja zaś sądzę że musimy opierać się na faktach, nie na przekonaniach. Dlatego podstawowym postulatem powinno być żądanie opublikowanie _wszystkich_ zapisów z czarnych skrzynek oraz z polskiego rejestratora lotu. Zapis głosowy w interpretacji Anodiny oraz polskich specjalistów wykazał zasadniczą rozbieżność i wręcz kompromitowały raport MAKu. Dane techniczne nie są tak medialne jak zapis głosowy ale dla specjalistów będą rozstrzygające: przyrost obrotów silnika, wychylenie sterów itp Te dane NIE MOGĄ BYĆ tajemnicą śledztwa.
    No bo jakie może być uzasadnienie odmowie ich publikacji? Prawa fizyki zaczną mataczyć? Zapisy zmienią zeznania?
    Skupmy się na faktach i żądajmy ich publikacji!
    Przypomnę że Rosjanie kwestionują wiarygodność polskiego rejestratora (że był zamontowany bez ich homologacji).
    pozdrawiam
  • mała korekta
    Szanowny Panie Grzegorzu,

    jestem pod wrażeniem klarowności wywodu. Nie znalazłem logicznych dziur do których możnaby się przyczepić. Jedna tylko uwaga, raczej drobna: jak Pan mówi o tych czterech siłach działających na samolot, to robi Pan skrót myślowy: te siły się równoważą jedynie wtedy gdy samolot porusza się ruchem jednostajnym i "poziomo" (nie mówiąc o efektach drugiego rzędu). Może lepiej powiedzieć że suma tych sił decyduje o zmianie szybkości i/lub kierunku samlotu...

    jeszcze raz, gratuluję bardzo dobrego tekstu.
    Myślę że cała ta seria, wraz z jakimś niedużym wstępem powinna być przetłumaczona na angielski i rosyjski i "rozesłana" internetowo do wszystkich naszych znajomych i znajomych-ich-znajomych. Ja mogę zrobić tłumaczenie angielskie. Jeśli się Pan zgodzi.
  • @bu-dzin: robi Pan skrót myślowy
    Tak, robię skrót myślowy. Skróty myślowe robię, bo muszę. Już mi wytykają, że piszę niezrozumiale.

    http://Grzegorz.Rossa.nowyekran.pl/post/8234,klamca-powinien-miec-dobra-pamiec-i-znac-prawa-fizyki#comment_53061

    ==============================================
    „mogę zrobić tłumaczenie angielskie. Jeśli się Pan zgodzi.”
    ==============================================

    Oczywiście. Będzie mi bardzo miło.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    trochę z tym tłumaczeniem poczekam bo pojawiło się coś, powiedziałbym "zjawisko logiczne" czy może po prostu dysonans poznawczy, i chce się tym najpierw zająć w swoim ograniczonym czasie "wolnym od pracy"

    proszę spokojnie przeczytać artykuł OHV i mój komentarz pod nim
    http://www.niepoprawni.pl/blog/2549/behawior-i-logika-sytuacji#comment-173063
  • @bu-dzin
    O tym będzie w odcinkach następnych (w więcej niż w jednym).

    Pozdrawiam,

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej