Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
64 posty 5035 komentarzy

Grzegorz Rossa.

Zniszczenie Tu-154M 101 wybuchem 15m nad ziemią raz jeszcze

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Argumenty przemawiające przeciwko podzieleniu Tu-154 na kawałki na skutek wybuchu. W cyklu, „Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć” — odcinek 12

Odcinki poprzednie

  1. Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć

  2. Kłamca powinien mieć dobrą pamięć… i znać prawa fizyki

  3. Smoleńsk. Jak zrozumieć. Ćwiczenia dla humanistów. Wektory

  4. Smoleńsk. Wybuch paliwowo powietrzny w „Gapie”

  5. byłem świadkiem jakiegokolwiek innego zdarzenia wskazującego

  6. Kłamca musi mieć dobrą pamięć… i znać chemię

  7. Smoleńsk. Zwęgleni, spopieleni

  8. Czy zabicie Lecha Kaczyńskiego mogło Moskowii się opłacić?

  9. James Blish, „Dzień statystyka” Statistician's Day

  10. Jak wymordować najwyższych funkcjonariuszy państwa

  11. Smoleńsk. Ekshumacja

Streszczenie odcinków poprzednich

10 kwietnia AD 2010 koło lotniska Siewiernyi w Smoleńsku nie było wybuchu samolotu.

Zniszczenie Tu-154M 101 wybuchem 15m nad ziemią raz jeszcze

Wprawdzie w tekście (poście?) Smoleńsk. Wybuch paliwowo powietrzny w „Gapie” dowiodłem ponad wszelką wątpliwość, że 10 kwietnia AD 2010 koło lotniska Siewiernyi w Smoleńsku wybuchem nie został zniszczony nie tylko ten samolot, którym na uroczystości 70 rocznicy wymordowania przez Moskowię polskich jeńców wojennych leciała delegacja państwowa, ale też wybuchnąć nie mógł żaden inny. No, może za wyjątkiem motolotni, szybowca czy bardzo lekkiej awionetki. Ale są ludzie odporni na wiedzę. Sprawa zniszczeniaTu-154M PLF 101 wybuchem powraca pijacką czkawką.

Chyba najdalej poszedł Lot trzmiela (Leszek Misiak, Lot trzmiela Gazeta Polska - Tygodnik szybszy niż dziennik, Smoleńsk 2010, Nr 27 z 5 lipca 2011, Smoleńsk 2010, http://www.gazetapolska.pl/6018-lot-trzmiela, w wydaniu papierowym (s. 22) sygnowany m., w.). Tekst krótki, zwarty, treściwy, można przeczytać w całości.

Nie jest to pierwsze poruszenie tego tematu. Owszem, opublikowane było wiele tekstów. Dla nich chyba najbardziej reprezentatywnym jest artykuł Grzegorza Wierzchołowskiego i Leszka Misiaka,Urządzenia pokładowe Tu-154 – coraz więcej zagadek.

„[…]za hipotezą wybuchu w samolocie lub jego zniszczenia w inny, niezwiązany ze zwykłym uderzeniem w ziemię sposób, przemawiają nie tylko zapisy FMS i innych urządzeń pokładowych

[…]

Podobną opinię w rozmowie z »GP« wyrazili już w maju 2010 r. specjaliści od budowy płatowców. Jak twierdzili, przed lub w chwili upadku samolotu doszło do silnej eksplozji.[…]”

Gdyż.

„[…]Pochodzące od Amerykanów częściowe dane z odczytów zarówno TAWS, jak i komputera pokładowego FMS są szokujące. Wskazują na ingerencję Rosjan w materiał dowodowy, a także na rozpadnięcie się samolotu albo jego poważną awarię, gdy maszyna była jeszcze nad ziemią.

[…]”

Grzegorz Wierzchołowski, Leszek Misiak, Urządzenia pokładowe Tu-154 – coraz więcej zagadek, Gazeta Polska - Tygodnik szybszy niż dziennik, Nr 20 z 18 maja 2011, s. 8, Smoleńsk 2010, http://www.gazetapolska.pl/4127-urzadzenia-pokladowe-tu-154-%E2%80%93-coraz-wiecej-zagadek

Czyli konstrukcja rozumowa jest następująca: Moskowia sfałszowała zapisy za wyjątkiem czasu przerwania pracy urządzeń, który jest prawdziwy.

Najważniejszym dokumentem w sprawie zagłady pasażerów Tu-154 jest BIAŁA KSIĘGA SMOLEOSKIEJ TRAGEDII, Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r., Warszawa, czerwiec 2011 r. We Wnioskach (s. 167) znajduje się p. 19 (ostatni) o treści:

Upadek Tu-154 M nr 101 na ziemię był konsekwencją wydarzeń, które rozegrały się 15 metrów nad ziemią.

s. 168

Pan Minister Antoni Macierewicz, szef Zespołu udzielił Gazecie Polskiej wywiad, który został opublikowany 6 lipca AD 2011, 27 [935], s. 19, Smoleńsk 2010 — pamiętamy (http://www.gazetapolska.pl/6007-do-katastrofy-doszlo-w-powietrzu). Pan Minister w odpowiedzi na pytanie stwierdził:

„[…]materiały jednoznacznie potwierdzają, że do katastrofy doszło w powietrzu.[…]”

W niniejszym w tekście (poście?) zastanowimy się, czy Tu-154 mógł zostać zniszczony wybuchem, a jeżeli tak, to jakim. Do skutków nam znanych będziemy dopasowywali różne typy wybuchów i precedensy.

Postaram się przedstawić wyłącznie argumenty nowe i nie powtarzać argumentów już opublikowanych. Np. w tekście (poście?) Smoleńsk. Wybuch paliwowo powietrzny w „Gapie” kwestię paliwa wyczerpałem całkowicie, dlatego tutaj ona się nie pojawi.

Z jakimi wybuchami możemy ewentualnie mieć do czynienia? Jak położonymi względem samolotu? W grę może wchodzić tylko wybuch wewnętrzny. Wybuchy zewnętrzne wykluczyli sami wyznawcy hipotezy wybuchu.

„[…]części samolotu, które uległy największym zniszczeniom, nie zostały zgniecione, pogruchotane czy zrolowane[…]”

Grzegorz Wierzchołowski, Leszek Misiak, Urządzenia pokładowe Tu-154 – coraz więcej zagadek, Gazeta Polska, dz. cyt.

Czyli nie były poddane oddziaływaniu sił zewnętrznych dużych wartości, w tym także sił pochodzących od wybuchu zewnętrznego. Skutki działania wybuchu zewnętrznego i zderzenia z ciałem twardym o dużej masie mogą różnić się szczegółach. Mogą dawać różną fakturę powierzchni. Pole sił pochodzące od ciała twardego może być bardziej zróżnicowane. Rozkład sił fali uderzeniowej wybuchu może być bardziej jednorodny. Ale nie mogą różnić się, co do zwrotu. Nie może być tak, że jedna przyczyna zewnętrzna daje zaklęśnięcie, a druga wypukłość. Oba rodzaje przyczyn zniszczeń musiałyby dać zaklęśnięcia fragmentów kadłuba samolotu do wewnątrz. Wykluczenie zderzenia z zewnętrznym przedmiotem twardym o dużej masie z przyczyn uszkodzeń na podstawie ich typu jednocześnie wyklucza wybuch zewnętrzny.

Wykluczone też jest użycie rakietowego miotacza ognia w wersji RPO-A z głowicą termobaryczną (paliwowo-powietrzną). Wykluczenia może dokonać samodzielnie każdy z Sz. PT [–] Czytelników. Wprawdzie już proponowałem przeprowadzenie doświadczeń (Smoleńsk. Jak zrozumieć. Ćwiczenia dla humanistów. Wektory) i nie spotkało się to z jakimś szczególnym odzewem (Kłamca musi mieć dobrą pamięć… i znać chemię), ale tym nie mniej jednak zaryzykuję i przeprowadzenie doświadczeń zaproponuję znowu. Każdy może dokonać wybuch paliwowo powietrzny u siebie w domu. Wybuch jest całkowicie bezpieczny, bo mały. Paliwem jest zwykła mąka spożywcza używana w kuchni do przyrządzania potraw. Rozpylać w powietrzu może na dwa sposoby. Z dołu do góry. I z góry na dół. Sposobem pierwszym z dołu do góry rozpyla się w sposób taki sam, w jaki funkcjonuje fontanna. Bierzemy lejek. Ustawiamy go pionowo. Brak statywu chemicznego zastępujemy jakimś innym umocowaniem. Do lejka wkładamy watę. Na watę sypiemy mąkę. Aby wybuch był rzeczywiście bezpieczny i mały, mąki nie może być za dużo. Najwyżej garść. Jeżeli ktoś chce użyć większą ilość mąki, niech doświadczenia nie przeprowadza w pomieszczeniu zamkniętym, tylko w przestrzeni otwartej. Należy zwrócić baczną uwagę na możliwość zagrożenia pożarowego. Mąki nie bierzemy gołą ręką, żeby nie zawilgła. Na lejek zakładamy elastyczną rurkę. Po zdecydowanym dmuchnięciu w drugi koniec rurki, mąka z lejka tworzy w powietrzu obłok. Ten obłok możemy zapalić od płomienia świecy ustawionej zawczasu w pobliżu lejka. Doświadczenie przeprowadzamy nieosłonięte, w tym samym powietrzu, w którym przebywamy sami. Wybuchu nie ma. Mąka wprawdzie od płomienia świecy się zapala, słychać serię trzasków, ale to nie jest wybuch. Doświadczenie powtarzamy w naczyniu. Możemy wykorzystać dużą puszkę z blachy metalowej np. po ogórkach konserwowych, marmoladzie itp. Może być potrzeba wybicia w puszce otworu do przeprowadzenia rurki. Puszkę od góry przykrywamy. Np. kładąc na niej tekturę. Tym razem wybuch jest. Słychać huk i przykrycie wylatuje do góry.

Rozpylanie mąki z góry na dół jest prostsze. Po prostu się ją sypie. Z góry, rzeczywiście jest z góry. Trzeba stanąć czym wyżej. Pod samym sufitem. Trzeba użyć drabinę lub wdrapać się na jakiś mebel. Ponieważ rozpylanie jest prostsze, trzeba bardziej uważać na ilość. Mąki nie sypiemy bezpośrednio z torby. Odmierzamy ilość do rozpylenia na coś płaskiego i szerokiego. Żeby było bardzo dobrze widać, ile mąki jest i łatwo zsypywać. Może to być szufelka do śmieci, łopatka do tortu itp. Świecę stawiamy na podłodze. Czym większa wysokość miejsca rozpylania nad miejscem zapłonu jest potrzebna dlatego, że rozpylając mąkę zsuwamy ją bardzo powoli. Jednocześnie mąka bardzo powoli opada. Dzięki temu możemy uzyskać długi słup mieszaniny mąki w powietrzu. I, jak poprzednio. Bez naczynia mąka nie wybucha. Naczyniem użytym do uzyskania wybuchu przy rozpylaniu z góry na dół może być rura z papieru. Przy czym średnica powinna być odpowiednio duża. Rura tekturowa służąca do nawijania wielkoformatowego papieru bądź tkanin ma średnicę za małą.

Wybuchy paliwowo powietrzne dzielą się na duże i małe. Podział zależy od ilość rozpylonego paliwa i objętości powietrza, w którym to rozpylenie zaszło. Wybuch duży może zajść w przestrzeni otwartej. Wybuch mały w przestrzeni otwartej nie zajdzie. Potrzebuje pomieszczenie zamknięte tudzież naczynie.

Wprawdzie wybuch RPO-A jest większy od wybuchów, które przeprowadziliśmy, ale on też należy do wybuchów małych. Do wybuchnięcia potrzebuje zamknięte pomieszczenie. RPO-A został zaprojektowany tak, aby niszczyć siłę żywą przebywającą w zamkniętym pomieszczeniu. W tym celu wykorzystuje ściany zewnętrzne pomieszczenia. RPO-A nie jest ładunkiem burzącym. Gdyby RPO-A burzył pomieszczenie, w którym wybucha, byłoby to sprzeczne z jego celem. Aby burzyć, musiałby wyzwalać o wiele większą energię. Do niszczenia siły żywej potrzebna jest energia mniejsza. Tym samym Tu-154 nie mógł zostać rozdrobniony wybuchem RPO-A.

Najpoważniejszym argumentem przeciwko rozkawałkowaniu Tu-154 wybuchem są okna. Jeżeli założymy, że to, co leży w Smoleńsku nie zostało podrzucone przez Moskowię, tylko pochodzi z Tu-154, powinniśmy zwrócić uwagę na okna. W niektórych szyby są wybite, ale w niektórych zostały.

Okno jest najsłabszą częścią poszycia samolotu. Świadczy o tym m. in. seria katastrof De Havilland Comet – pierwszego na świecie komercyjny odrzutowego samolotu pasażerskiego, który wszedł do produkcji seryjnej. Rozpadał się w locie. Wszyscy na pokładzie ginęli. Okazało się, że pękanie kadłuba zaczynało się od okna w dachu.

Wielkość okna samolotu pasażerskiego jest kompromisem. Z jednej strony nie może być za małe, bo pasażerowie nie zapłacą za bilety i samolot się nie zwróci. Z drugiej strony nie mogą być za duże, żeby kadłub nie był osłabiony zbyt bardzo.

Elementy o różnej wytrzymałości poddane gwałtownemu oddziaływaniu niszczącemu ulegają zniszczeniu nie jednocześnie, tylko w kolejności od najsłabszego do najwytrzymalszego. Gdyby Tu-154 został podzielony na kawałki przez wybuch, to w pierwszej kolejności wyleciałyby szyby z okien. Żeby wybuch mógł przejść do rozrywania kadłuba, przedtem musiał zniszczyć wszystkie szyby. Fakt, że w co najmniej jednym oknie została szyba niewybita, dowodzi, że za dezintegrację samolotu nie odpowiada wybuch.

I na tym można skończyć, tak samo, jak Napoleon Bonaparte wyliczanie przyczyn nieoddania salwy po skończył punkcie pierwszym — braku armat. Ale teksty (posty?) na nE są publikowane nie tylko dla czytelników potrafiących myśleć racjonalnie. Także dla czytelników myślących nieracjonalnie. A na osoby myślące nieracjonalnie oddziałuje nie jakość, lecz ilość. Dlatego kontynuujmy. Dokładajmy argumenty następne. To wprawdzie już potrzebne nie jest, ale i nie zaszkodzi.

Podział

Z dzieleniem kadłuba na części wybuchem jest ten sam problem, co ze wzajemnym jednoczesnym poobcinaniem się skrzydła i drzewa w zderzeniu z pancerną brzozą. To nie mogło zajść. W jednym zdarzeniu dany przedmiot nie może wystąpić na raz w dwóch rolach, noża i przedmiotu przeciętego. To wyklucza teoria katastrof. (Więcej w Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć.)

Tak samo jest z dzieleniem wybuchem przedmiotu integralnego na części. W jednym zdarzeniu może nastąpić tylko jeden podział. Wnikliwszy Czytelnik może podać przykłady wybuchów produkujących więcej niż dwa odłamki. Mowa była o zdarzeniu, a nie o wybuchu. W przypadku wzajemnego jednoczesnego poobcinania się skrzydła i pnia mieliśmy do czynienia z jednym zdarzeniem. Tym zdarzeniem było zderzenie. Wybuch może być jednym zdarzeniem. Ale nie każdy. Są wybuchy, w których skład może wchodzić więcej niż jedno zdarzenie. Jak wybuch przebiega?

Materiał wybuchowy zamienia się w gazy. Te gazy mają ciśnienie większe od atmosferycznego. Rozprężają się. Ciśnienie w kadłubie samolotu wzrasta. Gazy wywierają na ściany kadłuba parcie. Z trzeciej zasady dynamiki Newtona wiemy, że każdej sile odpowiada siła reakcji równa co jej do wartości, oddziałująca w tym samym kierunku ze zwrotem przeciwnym. Sile parcia ciśnienia gazów wybuchu kadłub sprzeciwia się siłą reakcji. Siła reakcji kadłuba pochodzi od sił rozciągania stycznych do powierzchni wewnętrznej kadłuba. Siłom rozciągania sprzeciwiają się siły wytrzymałości konstrukcji kadłuba. Kolejne porcje materiału wybuchowego zamieniają się w gazy. Ciśnienie rośnie. Rośnie parcie gazów wybuchowych na kadłub. Rośnie wartość sił rozciągających. W końcu wartość sił rozciągających przekracza wartość wytrzymałości kadłuba.

Kadłub nie jest wytrzymały tak samo w każdym miejscu. Do rozerwania jego różnych części potrzeba sił o różnych wartościach. Można sporządzić listę części kadłuba w kolejności wytrzymałości od najmniejszej do największej. Cały początek tej listy okupują wyłącznie okna.

Kiedy w którymś miejscu kadłuba wartość jego wytrzymałości zostaje przekroczona, powstaje otwór. Przez ten otwór gazy wybuchu uchodzą na zewnątrz. Wewnątrz ciśnienie spada. Spada parcie na kadłub. Spadają siły rozciągające. Utworzenie w kadłubie otworu następnego staje się niemożliwe. Zachodzi pełna analogia do pancernej brzozy. W chwili, w której skrzydło przecięło pień, pień przestał przecinać skrzydło.

Przepadek opisany powyżej dotyczy wybuchu będącego jednym zdarzeniem. Ale, jak to już zostało stwierdzone, to nie jest jedyny rodzaj wybuchów. Co musi zajść, aby w jednym wybuchu zaszło więcej niż jedno zdarzenie, aby teoria katastrof nie zabraniała wybicia w kadłubie więcej niż jednego otworu? Musi zostać zerwany związek przyczynowo skutkowy. Każde zdarzenie w danym wybuchu musi mieć swoje własne związki przyczynowo skutkowe całkowicie niezależne od związków przyczynowo skutkowych innego zdarzenia. A mówiąc prościej, po wybiciu otworu w kadłubie w pierwszym miejscu naszej listy słabych miejsc kadłuba ciśnienie w miejscu na tej liście następnym musi rosnąć szybciej niż wynosi spadek ciśnienia spowodowany utratą gazów przez pierwszy otwór. A to może znaczyć tylko jedno. Wybuch musi mieć bardzo dużą moc. Jak dużą? Prześledzimy to na przykładach.

Bardzo dobrym przykładem produkcji odłamków w wybuchu jest granat odłamkowy. Ma bardzo charakterystyczny kształt. Chyba zna go każdy. Jest jajowaty, aby dobrze trzymał się w dłoni żołnierza. Ma fakturę podobną do tabliczki czekolady. Stąd jego nazwa nieformalna siekane jajko. Tabliczka czekolady nie ma jednolitej grubości. Grubsze prostokąty są od siebie oddzielone bruzdami. Tabliczka czekolady ma taki kształt, aby ją można było łatwiej łamać na mniejsze kawałki. Temu samemu miała służyć faktura powierzchni skorupy granatu obronnego. Podczas wybuchu żeliwna skorupa wzdłuż nacięć miała kruszyć się na odłamki. Jak czekolada. Ale każde złamanie czekolady jest zdarzeniem odrębnym. A wybuch granatu już niekoniecznie. Zamiar nie został zrealizowany. Okazało się, że granat odłamkowy wbrew swojej nazwie nie rozpada się na odłamki wzdłuż każdego nacięcia skorupy. Skorupa dzieli się na bardzo małą liczbę części zawierających wiele niezrealizowanych propozycji podziału.

Trzeba było zaprojektować granat o innej budowie. Odłamki nie powstają podczas jego wybuchu z podziału elementu integralnego. Są przygotowane zawczasu w postaci gotowej. Okazało się, że wybuch ma gorsze możliwości produkowania odłamków, niż się tego po nim spodziewano. Łatwiej jest gotowe odłamki wyprodukować w innych procesach.

Zabawmy się w racjonalizatora. A może nacięcia skorupy granatu są za małe. Może, gdyby skorupa granatu była nacięta głębiej, wybuch dałby radę podzielić ją na odłamki. Ten pomysł był już rozpatrywany. Skorupa granatu pełni niejedną funkcję. Oprócz bycia źródłem odłamków jest też pojemnikiem na materiał wybuchowy i umocowaniem zapalnika. Przed wybuchem skorupa musi wytrzymać transport, przechowywanie, operowanie przez żołnierzy. Głębsze nacięcia wystarczające do kruszenia na pożądane odłamki osłabia ją za bardzo. Tego problemu nie można rozwiązać kompromisowo.

Występują pewne analogie do kadłuba samolotu. Jest zaprojektowany do wytrzymywania oddziaływań podczas normalnej eksploatacji. A te oddziaływania nie są małe. Natomiast nie jest zaprojektowany do rozpadania się w wybuchu na liczne odłamki.

To należy jeszcze policzyć dokładnie, ale już teraz zaryzykuję. Gdyby Tu-154M PLF 101 przerobić z samolotu pasażerskiego na transportowy, usunąć z niego fotele i całe wyposażenie, potraktować jako zbiornik, w całej objętości wypełnić nitrogliceryną, umieścić na wysokości 15m i odpalić, to nie otrzymalibyśmy odłamków w takiej liczbie, w jakiej leżały w Smoleńsku.

Moskowia zrobiła to samo, co projektanci granatu. Zamiast zdać się na wybuch, odłamki przygotowała zawczasu.

Zasięg

Czy odległość, w jakiej w Smoleńsku leżały szczątki rzekomo pochodzące z samolotu delegacji od miejsca, w którym rzekomo miały przerwać pracę urządzenia pokładowe, odpowiada odległości, na jaką wybuch odrzuca odłamki? A na jaką odległość wybuch odrzuca odłamki? Posłużymy się wybuchem przykładowym.

Na początku wojny jaruzelskiej wiosną w wojskowych zakładach remontowych w Książenicach pod Warszawą miał miejsce wybuch. Do zakładów przyjechały na okresowy przegląd rakiety przeciwlotnicze Woroszyłow 2. Taką rakietą 1 maja AD 1960 nad Swierdłowskiem został zestrzelony U-2 pilotowany przez Gary’ego Powersa. Jedną z prawie dwudziestu, jakie zostały wystrzelone. Powers przeżył. W odróżnieniu od por. S. Safranowa, jednego z pilotów MiG-ów-19, które przeciwko U-2 zostały posłane razem z rakietami przeciwlotniczymi. Został trafiony jedną z rakiet przeznaczonych dla U-2 (więcej: Trzy wcielenia Siergieja Safronowa). Powers wylądował na spadochronie. A był wyposażony w kapsułkę z cyjankali, żeby nie dał się złapać żywcem. To skąd miał spadochron?

Przed przeglądem rakiety rozbrajali dwaj poborowi. Rakieta jest dwustopniowa. Stopień pierwszy jest napędzany silnikiem na paliwo stałe. Poborowi z silnika wyjmowali ziarna. W nazewnictwie rakietowym mianem ziarna określa się integralny element paliwa stałego. W rakiecie Woroszyłow 2 ziarnem jest smukła laska prochu prasowanego w kształcie walca o długości ok. 1m.

Poborowi wyjmowali z silnika ziarna i układali je w konstrukcje podobne do studni budowanej z zapałek przez dzieci. Zrobili sobie przerwę w pracy. Usiedli na tym, co ułożyli. Zapalili papierosy. Dyskutowali. Przedmiotem dyskusji było, czy paliwo rakietowe zapala się od żaru papierosowego. Zrobili zakład. Zakład został rozstrzygnięty natychmiast. Jeden z nich opuścił rękę z papierosem, sięgnął nią pod siebie i żarem papierosa dotknął ziarno, na którym siedział.

Skąd to jest wiadome? Nie zginęli obaj poborowi. Jeden z nich przeżył i o tym opowiedział przesłuchiwany przez komisję do zbadania wybuchu. Wybuch tylko odrzucił go ze zniszczonej hali za zewnątrz.

Czy Ktoś z W. Sz. PT [-] Czytelników zdziwiłby się, gdyby się okazało, że plotkę o tym, że rzekomo żarem papierosowym nie można podpalić paliwa rakietowego, rozpuściła agentura wpływu specsłużb państwa obcego? Plotkę rozpuścić łatwiej niż przerzucić bombę przez granicę. A skutek nie gorszy. Obecnie agentury wpływu specsłużb państw wrogich rozpuszczają plotkę, że państwo musi ingerować w gospodarkę. To jest tak samo prawdziwe, jak to, że żarem papierosa nie można podpalić paliwa rakietowego. A skutek o wiele lepszy. Zniszczenia nie ograniczają się tylko do jednego wojskowego zakładu remontowego. Niszczony jest cały kraj. Materiał do przemyślenia dla zwolenników przymusowego poboru do wojska.

A skąd o tym wiem ja? Od mojego kolegi. A skąd o tym wiedział mój kolega? Był kierowcą jednego z członków komisji badającej wybuch. Odbywał zasadniczą służbę wojskową.

Mój kolega już nie żyje. Zmarł śmiercią nagłą mając 40l. Wrócił z pracy do domu. Usiadł. Jego żona na chwilę wyszła z pokoju. Kiedy wróciła, leżał na podłodze. Już nie żył. Jako przyczyna śmierci został podany zawał. Materiał dla zwolenników przymusowego poboru do wojska #2. Jak zrobić dwie rzeczy na raz. Utrzymać przymusowy pobór do wojska. I utrzymać tajemnicę wojskową.

Wybuch w Książenicach wyprodukował dużą liczbę szczątków i rozrzucił je po okolicy. Wojsko zbierało je z dużą skrupulatnością. Kiedy Komorowski zaprosił Jaruzelskiego do RBN, skorzystał z rady Jakuba Chiraca, byłego prezydenta Republiki Francuskiej i nie zmarnował okazji, żeby siedzieć cicho. A mógł od niego dowiedzieć się, jak się zbiera szczątki.

Jeden ze szczątków spadł na podwórze obejścia znajomego gospodarza. Odległość od Książenic do wsi, w której spadł ten szczątek, mierzona na mapie w linii prostej wynosi ok. 3km.

Rzekomy wybuch niszczący Tu-154 musiałby mieć większą energię od wybuchu w Książenicach. Wybuch w Książenicach nie rozerwał ciała poborowego. A ciało ludzkie ma mniejszą wytrzymałość na rozrywanie od kadłuba Tu-154. A w Smoleński leżały metalowe fragmenty od ciała ludzkiego mniejsze. Szczątki Tu-154 musiałyby być znajdowane w odległości od miejsca, w którym rzekomo miały przerwać pracę urządzenia pokładowe, większej niż 3km. Nic o tym nie jest wiadome.

Więcej o wybuchu w Książenicach w Wybuch w Książenicach w 1982 r.

Zgrzewanie wybuchowe

Wprawdzie sprawa jest już rozstrzygnięta, ale katujmy temat dalej. Przeprowadźmy doświadczenie myślowe. Mamy serię samolotów Tu-154. Każdy o właściwościach fizycznych takich samych, jak samolot delegacji. Doświadczenie przeprowadzone na każdym z tych samolotów odnosi się do Tu-154M PLF 101. W każdym z samolotów umieszczamy ładunek wybuchowy. Coraz większy. Odpalamy kolejno od najmniejszego do największego. W każdym kolejnym wybuchu samolot dzieli się na większą liczbę części. Wiemy już, że nie dojdziemy do liczby części znajdujących się w Smoleńsku.

Od pewnej mocy wybuchu zaczyna się nowe zjawisko. Zgrzewanie wybuchowe. Wybuch nie tylko rozdziela samolot na części. Niektóre metalowe elementy zgrzewa ze sobą nawzajem. Zostają one połączone trwale. Czy wśród złomu leżącego w Smoleńsku ktokolwiek widział przykłady zgrzewania wybuchowego?

Rozkład

Większość z nas potrafi dobrze wyobrazić sobie przebieg rozrzucania odłamków przez wybuch. Mamy dostęp do materiału dydaktycznego. Oglądamy kroniki wojenne. Przedstawiają wybuchy autentyczne. Zwłaszcza z pierwszej wojny światowej. Oglądamy filmy przyrodnicze. Przedstawiają wybuchy wulkanów.

Działa mniej, więcej siła centralna z jednego punktu (epicentrum) radialnie. Dystrybucja masy obiektu rozerwanego między odłamki jest opisywana mniej, więcej jakimś rozkładem statystycznym. Odłamek zyskuje pęd początkowy o wartości zgodnej z zasadą zachowania pędu. Kierunek jest całkowicie przypadkowy. Zwrot — wzdłuż promienia. Dalszy ruch jest rzutem ukośnym w ośrodku stawiającym opór (atmosfera). Tor jest zbliżony do paraboli. Punkty upadku odłamków mniej, więcej wpisują się w koło. W wybuchu wulkanu odpowiednikiem odłamka jest bomba wulkaniczna.

Potrafimy ocenić symulację wybuchu. Czy wybuch autentyczny obrazuje trafnie.

Potrafimy odróżnić, czy po upadku odłamki były przemieszczane. Jeżeli odłamki nie leżą w miejscach, w których je umieścił wybuch, z wybuchem mogą nie mieć związku, a sam wybuch mógł nie mieć miejsca.

Jak widzimy, rozkład złomu mającego rzekomo pochodzić z Tu-154 nie sprawia wrażenia, jakby pochodził z wybuchu.

Zakończenie

Zamrożenie stanu pamięci komputera pokładowego FMS i przerwanie zapisu czarnych skrzynek w czasie, w którym samolot miał rzekomo znajdować się na wysokości 15m bynajmniej nie przemawia za tym, że na tej wysokości z samolotem coś się stało ani nawet, że samolot znalazł się w Smoleńsku na tej wysokości. Ten zapis nie jest prawdziwy. Ta postać zapisu jest skutkiem sfałszowania go przez Moskowię. Moskowia zapis sfałszowała, aby uwagę zwrócić na Smoleńsk. Że niby w nim z samolotem coś się miało stać. Więcej o zwracaniu przez Moskowię uwagi na Smoleńsk w Kłamca musi mieć dobrą pamięć… i znać chemię.

Tytuły odcinków następnych:

  • Bardzo zła jakość sfingowania upadku Tu-154 i jej następstwa

  • Cel sfingowania katastrofy lotniczej

  • Smoleńsk. Jak to mogło przebiec

  • Czy można było uratować życie pasażerów Tu-154M PLF 101

  • Smoleńsk. Zachód już wie

  • Nowe kłamstwa w miejsce starych. Moskowia przyznaje się

  • Więcej niż wariant węgierski

Tytuły odcinków następnych są podane orientacyjnie, niezobowiązująco. Mogą ulec zmianie.

KOMENTARZE

  • Jak sfałszowała?
    "Ten zapis nie jest prawdziwy. Ta postać zapisu jest skutkiem sfałszowania go przez Moskowię. Moskowia zapis sfałszowała, aby uwagę zwrócić na Smoleńsk."

    To prawda. Stąd intensywne rozmyślania - w jaki sposób Moskowia sfałszowała? Wersja najmniej bolesna dla zwolenników hipotezy p. Antoniego Macierewicza, to hipoteza następująca :

    http://marektomasz.nowyekran.pl/post/21563,co-badano-w-redmond

    Tutaj zakładamy, że przynajmniej części zapisów podawanych przez MAK zawiera w sobie jakiś procent prawdy. Nie o samym zamachu, a o przelocie jakiegoś samolotu (trzeba dopiero ustalić, jakiego).

    pozdr.
  • Wreszcie!
    Panie Grzegorzu,nareszcie jest artykuł o Smoleńsku. Kolejny z serii. Ma Pan tę zdolność, by u czytelnika wzbudzić oczekiwanie na następny:)
    Bardzo interesujące i czytelne. Rozumiem, choć jestem humanistą:) Pozostaje ciągle pytanie, co się stało, jak do tego doszło? Mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać jeszcze kilku miesięcy na odpowiedź z Pana strony. Pozdrawiam.
  • NA TEMAT ZŁAMANEGO DRZEWA JUŻ DYSKUTOWALIŚMY
    Ponieważ, nie czułem się usatysfakcjonowany Pańskimi odpowiedziami, a Pan powtarza argumenty związane z tzw. "teorią katastrof", pozwolę sobie przytoczyć moje zarzuty z linku:

    http://Grzegorz.Rossa.nowyekran.pl/post/12862,likwidacja-bin-ladena-kleska-usa#comment_101510

    OTO ONE.
    --------------------------------------------------------
    Posiłkuje się Pan "teorią katastrof" wyprowadzając jeden z ważniejszych argumentów przeciwko wersji rosyjskiej. Od razu powiem, że zamach jest dla mnie niemal oczywisty (nie można być pewnym, jeśli brakuje danych).

    Uważa Pan, że skrzydło nie mogło odpaść, gdy jednocześnie złamane zostało drzewo. Otóż odpowiem, że zgodnie z 3 zasadą dynamiki Newtona siła działająca na skrzydło była równa sile działającej na drzewo.

    Siła która ŁAMIE (nie: "tnie") tak pokaźne drzewo musiała być ogromna. Skrzydło z całą pewnością nie mogło się zachować w stanie nienaruszonym - jego struktura musiała ulec uszkodzeniu.

    A więc samolot przez chwilę dalej leciał, ale skrzydło musiało spełniać funkcję siły nośnej, zwłaszcza, że piloci z pewnością próbowali wyprostować lot.

    Widać ze zdjęć, że pęknięcie nastąpiło bliżej łączenia z kadłubem niż końca skrzydła, a więc większa część (połowy) siły nośnej (nie uwzględniając stateczników poziomych ogona) w tym momencie działała na część skrzydła ZA punktem skrzydła, który był w kontakcie z drzewem. Czyli jakieś kilkadziesiąt (20-30) ton. Pomnóżmy razy stosunkowo długie ramię siły (licząc od środka tej części skrzydła do punktu uderzenia - kilkanaście metrów) i dostajemy olbrzymi moment gnący, który takie osłabione skrzydło złamał chwilę po złamaniu drzewa. Skrzydło odłamało się do końca i upadło dalej, na drodze lotu samolotu.

    Czy nie brzmi to przekonująco?
    ------------------------------------------------------

    WNIKLIWEGO CZYTELNIKA ZACHĘCAM DO PRZECZYTANIA DALSZEJ CZĘŚCI DYSKUSJI W PODANYM LINKU.
    Jeśli zajdzie potrzeba, możemy ją kontynuować.

    Jeśli ktoś doczytał do końca, odpowiedzią na ostatnie argumenty Pana Grzegorza Rossa (proszę mi powiedzieć, czy odmieniać nazwisko Szanownego Pana?), jest moje ponowne zwrócenie uwagi na fakt, że TU154SK poruszał się oficjalnie z prędkością 200-250km/h, a samolot z Lasu Kabackiego z prędkością około 450km/h, co przy masie własnej samolotu IŁ62M większej o około 50% od masy TU154SK, dawałoby energię kinetyczną około 6x większą.

    Dodam jeszcze, że samolot w Lesie Kabackim, jak to pokazują zdjęcia, jest całkowicie zniszczony i "porąbany" na kawałki. A więc po raz kolejny "teoria katastrof" "dostaje nieco w czambo", ponieważ jeśli samolot połamał drzewa, to zgodnie z tą teorią, powinien upaść w całości.

    Pozdrawiam,
  • a 10 kwietnia AD 2010?
    "4 kwietnia AD 2010 koło lotniska Siewiernyi w Smoleńsku nie było wybuchu samolotu."
    KAZDY sie z tym zgodzi.
    A 10 kwietnia AD 2010?
  • @lulu
    Ciekawe, data ta pojawia się 2 razy w tym artykule!
  • @marektomasz: w jaki sposób Moskowia sfałszowała?
    A w jaki sposób sfałszować brak dalszej pracy? Czyż nie przez usunięcie zapisu oryginalnego i zastąpienie go zapisem fałszywym?

    =========================================================
    „zakładamy, że przynajmniej części zapisów podawanych przez MAK zawiera w sobie jakiś procent prawdy. Nie o samym zamachu, a o przelocie jakiegoś samolotu”
    =========================================================

    Czy Pan ma na myśli przeniesienie zapisu między rejestratorami?

    Pozdrawiam,
  • @lulu
    Dziękuję za korektę. Już poprawiam.

    Pozdrawiam,
  • @Mirek: Rozumiem, choć jestem humanistą:)
    Jedna z większych pochwał, jakie mogły mnie spotkać. Dziękuję. Cieszę się, że się podobało. Miło mi.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa
    ...przeniesienie zapisu między rejestratorami? - niekoniecznie!

    Mogło dojść do przeniesienia całego rejestratora, i "obwiezienia go po okolicy" aby nagrało się na ten (autentyczny, ale przeniesiony do innego samolotu-nosiciela) rejestrator co trzeba.

    Dyskusja w Zespole Sejmowym toczy się obecnie w kierunku rejestratora parametrów nawigacyjnych. O rejestratorze drgań silników, czyli o QAR, jakoś cicho ostatnio.

    A zatem: rejestrator położenia można przenieść do innego samolotu, i tam zapełniać go - w kontrolowany sposób - pożądanymi danami. Po czym wyłączyć mu zasilanie na osławionych "15 metrach" i wysłać producentowi.
  • @space
    ...olbrzymi moment gnący. Czy nie brzmi to przekonująco?

    TO SĄ JAKIEŚ BAJKI. Nie, to nie brzmi w najmniejszym stopniu przekonywająco. BAJKI nigdy nie brzmią "przekonująco".

    Proszę spojrzeć:

    Po zderzeniu zniszczeniu ulega krawędź natarcia. Indukowany przepływ turbulentny redukuje siłę działającą na nadwyrężoną końcówkę skrzydła do niewielkiej siły oporu. Proste?
  • @yagotta PROSZĘ UZASADNIĆ:
    "Indukowany przepływ turbulentny".

    Według mojej wiedzy przepływ turbulentny stawia jeszcze większe opory niż przepływ nieturbulentny.

    Dodam, że za skrzydłem przy tych prędkościach turbulencje są zawsze, nie tylko, gdy skrzydło jest uszkodzone.

    Ta część skrzydła, która nie ma zniszczonej krawędzi natarcia, nadal przecina powietrze i przepływ ten nadal wywołuje siłę nośną.

    Chyba, że w wyniku uderzenia, skrzydło wygina się tak, że nie "przecina" już powietrze, wówczas siła oporu skrzydła wobec pędu powietrza na powiększoną powierzchnię natarcia jest jeszcze większa niż sama siła nośna. To zdecydowanie powoduje jeszcze większy moment gnący i złamanie skrzydła.
  • @space
    Największe możliwe zniszczenie skrzydła, do jakiego mogło było dojść przy spotkaniu z bieriozką, nie sięgałoby dalej, niż keson dźwigaru skrzydłowego. Mówiąc poglądowo, fragment skrzydła utraciłby krawędź natarcia.

    Wówczas siła nośna generowana przez ten fragment spada w przybliżeniu do zera. Co do reszty - proszę poczytać sobie (i rozwiązać w wolnej chwili) równania Joukowskiego, postudiować jego transformację, teorię przepływu bezrotacyjnego, i jakiś czwarty temat własnego wyboru. Tak, żebym zobaczył, że jesteśmy na poziomie zrozumienia pojęć i narzędzi.

    Porozmawiamy potem, zaczynając od tego czwartego tematu. Dobrze?
  • @space
    Najpierw proszę sprawdzić ścieżkę podejścia według raportu MAK, odtworzoną na podstawie zapisu skrzynki FMS. Potem proszę ustalić położenie brzozy. Ile metrów od brzozy przebiega ta ścieżka? Mógł samolot dotknąć skrzydłem brzozy?

    Panu "yagotta" dziękuję za zgrabne streszczenie idei zasygnalizowanej w zalinkowanej notce. Dokładnie o to mi chodziło. System TAWS umożliwiał gromadzenie danych niezależnie od "czarnych skrzynek" znajdujących się w samolocie. Ten problem musieli Rosjanie (zamachowcy) jakoś rozwiązać.

    pozdrawiam
  • @Grzegorz Rossa.
    "A w jaki sposób sfałszować brak dalszej pracy? Czyż nie przez usunięcie zapisu oryginalnego i zastąpienie go zapisem fałszywym?"

    W przypadku systemu nawigacyjnego (FMS/TAWS może coś jeszcze) znajdującego się w Tu-154M (101) nie było to takie proste. Z samymi skrzynkami można było tak zrobić, ale co z systemem TAWS, co z satelitarną nawigacją?

    Stąd hipoteza robocza.
  • @yagotta
    "Największe możliwe zniszczenie (...) fragment skrzydła utraciłby krawędź natarcia."
    To stwierdzenie jest jedynie hipotezą, jak dla mnie mało zasadną, drzewo o średnicy 40cm, jest dla samochodu pędzącego z prędkością 200km/h barierą nieprzebijalną. Po takim uderzeniu na drzewie jest najwyżej zdarta kora. Samochód natomiast po takim uderzeniu wygląda jak miazga od czoła aż po bagażnik tylny, "owija" się wokół drzewa. Prawdopodobnie tak samo stało się ze skrzydłem TU154SK, gdyby samolot w nie uderzył.

    "Wówczas siła nośna generowana przez ten fragment spada w przybliżeniu do zera. "

    Jeśli nawet tak się stanie. Krawędź natarcia, która nie ma już opływowego kształtu stawia ogromny opór powietrza przy prędkości 200km/s. Przy zniszczonej konstrukcji skrzydła i olbrzymim momencie gnącym, wywołuje to jego złamanie.

    "Porozmawiamy potem, zaczynając od tego czwartego tematu. Dobrze?"

    Nie ma takiej potrzeby. Każdy, kto naprawdę rozumie fizykę zgodzi się ze mną. Nie używam skomplikowanego żargonu, a jedynie pojęcia, które poznaje się na etapie liceum i stosuję je poprawnie i konsekwentnie. Nie ma dyskusji z zasadami dynamiki Newtona. Nie trzeba nikomu mydlić oczu "teorią przepływu bezrotacyjnego".

    @Grzegorz Rossa
    Panie Grzegorzu, Pan rozumie fizykę, byłoby uprzejmie, gdyby raczył mnie Pan poprzeć w tej bezsensownej polemice z "Yagotta". Czy odniesie się Pan do naszych argumentów w tym niepotrzebnym wątku?

    Wówczas moglibyśmy przejść do kwestii merytorycznych, a więc do mojego najdłuższego tutaj komentarza i jego zakończenia.

    @marektomasz
    Czy mógłby Pan mnie naprowadzić na argumentację, która dowodzi, że TU154SK nie mógł zgodnie z danymi ze skrzynek zahaczyć o brzozę, o której mowa. Czas mnie goni, nie mogę poświęcać go tylu sprawom naraz...

    Pozdrawiam,
  • @yagotta: Mogło dojść do przeniesienia całego rejestratora, i "obwiezienia go po okolicy" aby nagrało się na ten (autentyczny, a
    le przeniesiony do innego samolotu-nosiciela) rejestrator co trzeba.

    […]

    rejestrator położenia można przenieść do innego samolotu, i tam zapełniać go - w kontrolowany sposób - pożądanymi danami. Po czym wyłączyć mu zasilanie na osławionych "15 metrach" i wysłać producentowi”
    =========================================================

    Czy źródłem danych musi być samolot? Czy pożądanych danych nie można spreparować bez samolotu? Czy dane trzeba nagrywać na rejestrator bezpośrednio u jego źródła (w samolocie)? Czy danych nie można przenieść za pośrednictwem jakiegoś innego nośnika? Co by to nie było, zacząć trzeba od usunięcia zapisu danych prawdziwych.

    Pozdrawiam,
  • @marektomasz: Stąd hipoteza robocza
    Czyli co? Sampling?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Snuje Pan swoje hipotezy jak inni i mają taką samą wartość - właściwie zerową. Tyle mamy co sobie pogadamy w sieci, czy popiszemy w niszowej prawie, mediach. Wybuch był albo nie był - tego NIE WIEMY w tej chwili. Szczątki nie są zbadane ani ofiar, ani samolotu. Nie ma wiarygodnych danych, NATO z sojusznikami nas zdradziło właściwie JAWNIE. Jałta.

    Wg mnie wybuch mógł być. MÓGŁ. To wielce prawdopodobne, może mały wybuch powodujący tylko awarię systemów samolotu i np uśpienie pasażerów, do tego jakiś środek typu VX byłby piorunująco, zabójczo skuteczny. To mogło zabić, czy otępić załogę choćby pod sam koniec. Pasażerowie nie zdołali się porozumieć telefonicznie, załoga nie wezwała pomocy, nie wszczęli alarmu, śmierć nastąpiła zatem bardzo szybko do pół minuty od sytuacji już (dla załogi) krytycznej. Dla mnie to jest ważna przesłanka na zamach i nagłe zdarzenie, a nie jakieś uprowadzenie, lądowanie - byłyby zaraz telefony, byłyby twarde dowody z satelity itd

    Nie wiem czy był mały-duży wybuch nad ziemią, czy na ziemi, ani czy nie był. Badanie przez ekipę PO (ekipa PO w resortach, laboratoriach będzie ZAWSZE) nawet po wygranych wyborach nie przyniesie wiarygodnych ustaleń. Badania muszą być w wielu laboratoriach krajowych i zagranicznych na podobnych próbkach.

    Nikomu nie można wierzyć. To duży spisek. Prawda zmieni bardzo wiele w sensie geopolitycznym, geostrategicznym. Rosja m.in z naszymi ZDRAJCAMI krajowymi mocno umoczyła, przekroczyli znowu Rubikon i nie odpuszczą jak po 17 września 1939. W końcu dopięli swego w 1944. Teraz też im to chodzi po głowie, marzy im się rząd PO-SLD-PSL i np "fachowcy" z PJN, np fachman Kowal ze WSI. Dobry rzemieślnik. Z takim ministrem zawsze się Kreml dogada. W końcu jednak czas miłości do Polszy skończy się. Polska to nie Norwegia, u nas wysadzą całe miasto jeżeli zechcą.

    Jeżeli były dwa samoloty, to jednak ten właściwy jakoś strącono i bez wybuchu ani rusz. Nie mogli zamachowcy dać czasu Polakom na połapanie się w sytuacji, gaworzenie w eterze! Sporo tych zamachów coś od WTC 2001. Zaczyna się kolejna dekada rzezi geopolitycznych, sposób prowadzenia polityki i polityki poprzez "nowy" rodzaj wojny.
  • @Marek Kajdas
    Przepraszam, że się wtrącam. Nic jak dotychczas nie wskazuje na to, żeby jakikolwiek polski samolot - oprócz jaka z dziennikarzami - doleciał do Smoleńska. Ani nawet do Smoleńska się zbliżył. Nie ma na to absolutnie żadnych dowodów.

    Raport MAK jest sfałszowany na tyle nieudolnie, że poddali się najwytrwalsi badacze "trajektorii". ( i to jest moja najkrótsza odpowiedź dla "yagotta").

    Żadne ślady na lotnisku Siewiernyj nie wskazują też na wybuch. Ani polskiego samolotu, ani jakiegokolwiek innego (zgadzam się całkowicie z p. Rossa). Chyba że jakiegoś malutkiego, a śladów na zdjęciach ze Smoleńska nie widać.

    Gdyby większość naszych rodaków uświadomiła sobie tak proste prawdy - nietrudne do wykazania - nie mielibyśmy problemów z Tuskiem, ani z PO.

    pozdrawiam Pana
  • @Marek Kajdas: Snuje Pan swoje hipotezy
    Hypotheses non fingo. Coś jest niesprzeczne z prawami fizyki, wtedy zajść mogło, lub prawa fizyki zajście tego wykluczają, wtedy z całą pewnością nie zaszło. Tertium non datur.

    =========================================================
    „Wg mnie wybuch mógł być”
    =========================================================

    Pan potrafi zawiesić działanie praw fizyki?

    =========================================================
    „środek typu VX byłby piorunująco, zabójczo skuteczny. To mogło zabić […] śmierć nastąpiła zatem bardzo szybko do pół minuty”
    =========================================================

    Po co?

    =========================================================
    „Nikomu nie można wierzyć”
    =========================================================

    To niech Pan nikomu nie wierzy. Niech Pan wierzy nauce.

    =========================================================
    „Jeżeli były dwa samoloty”
    =========================================================

    O co chodzi z tymi „dwoma samolotami”?

    Pozdrawiam,
  • @marektomasz: nie mielibyśmy problemów z Tuskiem, ani z PO
    nie o to chodzi by złowić króliczka,
    ale by gonić go

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Pan na moje argumenty nie odpowiedział. Nie był Pan tak uprzejmy, aby się ustosunkować do mojej prośby.
  • @space
    Raport MAK jest sfałszowany na tyle nieudolnie, że poddali się najwytrwalsi badacze "trajektorii". ( i to jest moja najkrótsza odpowiedź na temat interpretacji zapisów podawanych przez MAK)

    Wiadomo z innych dowodów, że samolot tam, w poblizu brzozy, nie leciał.

    Dyskusja na temat równoczesnego urwania się skrzydła oraz przełamania brzozy ma charakter wybitnie teoretyczny. Moim zdaniem niemożliwe. Wbijanie fragmentów samolotu w tę brzozę tylko Rosjan ośmieszało. Podobnie jak układanie kawałków jakiegoś skrzydła w pobliżu zerwanej linii energetycznej, kilkaset metrów od brzozy. Bez związku z dzisiejszym brzmieniem "raportu MAK".

    Pomyłka nastąpiła w poprzednim komentarzu (przepraszam pana "yagotta")
  • Grzegorz Rossa
    wyprowadza Pan słuszne wnioski z założenia, że mówimy o jednej eksplozji na pokładzie!
    Ale czy widział Pan jakiś film o burzeniu wielkich budynków?
    Tam goście nie niszczą tego jednym WIELKIM ładunkiem tylko serią małych wybuchów uszkadzających konstrukcję nośną
    I budynek sam sie składa tak jak chcą!
    Tak mogło być w tym przypadku - wiele mikrowybuchów osłabiajacych konstrukcję maszyny, która składa sie pod wpływem oporu powietrza i siły nośnej tak jak chcieli fachowcy!
    W TUtce duża eksplozja jak w Książenicach byłby absurdem !
    Proszę nie niedoceniać ruskich i ich kompanii, bo jest to najwiekszy błąd jaki może popełnić walczący (m.in. o prawdę)
    Powtarzam tę to w innych dyskusjach:
    bez rzetelnej analizy dowodów rzeczowych nie dowiemy się niczego na " stówę" pewnego!
    i to ruskie wiedzą doskonale i AM z zespołem. Dlatego punktuje to co może czyli np. przekręty raportu generały
    batalia zacznie sie na dobre po ogłoszeniu dezyderatu Milera 29 bm
    pozdrawiam
  • Brawo
    Nie byłby Pan Grzegorzem Rossa... Podziw i uznanie składam. I wiem, że nie dla poklasku ta ciężka praca. Omawiany samolot posadzony przez Pilota Mjr Protasiuka któremu wkrótce tablice będą fundowane posadził maszynę prawie bez uszczerbku...
    Pozdrawiam
  • @marektomasz
    Program "Misja Specjalna" z dnia 21.09.2010 roku,dziennikarka rozmawia ze świadkiem "katastrofy", mechanikiem z warsztatu samochodowego obok lotniska, Olegiem Starostienkowem,który na pytanie co widział,odpowiedział:
    "ja nie katastrofę widziałem, ale inne rzeczy..... nie, nie chcę o tym mówić....
    I tu pytanie: Jest świadek, który publicznie przyznaje, że widział coś niezwykłego(sugeruje, że widział "maskirowkę", bo przyznaje, że nie pobiegł tam patrzeć, bo skonfrontował to ze swoją wiedzą z przed "katastrofy"), a pies z kulawą nogą tym się nie interesuje(prokuratury polska i ruska to oczywiste, ale Macierewicz?)
  • @nikus
    "...przekręty raportu generały"
    Na prezentacji raportu MAK-u Anodina zaprzeczyła by miała jakiś stopień wojskowy, albo była wojskowym człowiekiem. Można to sprawdzić, odsłuchując zapis w sieci.
    Natomiast wszystkie źródła rosyjskie i zagraniczne podają,że jest generałem.(jej ojciec był wojskowym, to potwierdziła)
  • @nikus: wiele mikrowybuchów
    Po co?

    =========================================================
    „Proszę nie niedoceniać ruskich”
    =========================================================

    O!

    http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/14786,jak-wymordowac-najwyzszych-funkcjonariuszy-panstwa

    Pozdrawiam,
  • "Nowa sowiecka rakieta z-p Woroszyłow 2"
    Słyszałem o sowieckim czołgu ciężkim KW-2 (KW - Kliment Woroszyłow)
    oraz o sowieckim przeciwlotniczym zestawie rakietowym (PZR)
    S-75 "Dwina" (pol. "Dźwina"; oznaczenie w kodzie NATO: SA-2 "Guideline"), ale nigdy o "rakiecie przeciwlotniczej Woroszyłow 2".


    Cytuję fragment analizy autorstwa Grzegorza Rossy (Rossa?):

    "Na początku wojny jaruzelskiej wiosną w wojskowych zakładach remontowych w Książenicach pod Warszawą miał miejsce wybuch. Do zakładów przyjechały na okresowy przegląd rakiety przeciwlotnicze Woroszyłow 2. Taką rakietą 1 maja AD 1960 nad Swierdłowskiem został zestrzelony U-2 pilotowany przez Gary’ego Powersa. Jedną z prawie dwudziestu, jakie zostały wystrzelone. Powers przeżył. W odróżnieniu od por. S. Safranowa, jednego z pilotów MiG-ów-19, które przeciwko U-2 zostały posłane razem z rakietami przeciwlotniczymi. Został trafiony jedną z rakiet przeznaczonych dla U-2. Powers wylądował na spadochronie. A był wyposażony w kapsułkę z cyjankali, żeby nie dał się złapać żywcem. To skąd miał spadochron?".


    Jest tylko jeden malutki problem:

    "W dniu 1 maja 1960 r. z zestawu SA–75 „Dwina”, rozlokowanego niedaleko Świerdłowska, wystrzelono rakiety przeciwko samolotowi rozpoznawczemu Lockheed U–2. Pilotem był Francis Gary Powers. Wykonywał 21 operację zwiadowczą. Pomimo lotu na bardzo wysokim pułapie, samolot został zestrzelony. Pilotowi udało się opuścić samolot i został ujęty.

    Lockheed U–2 został zestrzelony przez 2 dywizjon rakietowy 57 Brygady Rakietowej OP jedną rakietą. Pomimo wydania komendy do startu serią trzech rakiet, z wyrzutni zeszła tylko jedna rakieta, pozostałe dwie znalazły się w strefie zakazu startu. Dowódcą grupy bojowej dywizjonu był szef sztabu dywizjonu major Michaił Woronow. Dodatkowo, sąsiedni dywizjon rakietowy ostrzelał spadające resztki U–2 serią trzech rakiet

    O determinacji z jaką ZSRR starał się zniszczyć U–2, a tym samym zakończyć bezkarne naruszanie swojej przestrzeni powietrznej, niech świadczy fakt, że w czasie tej operacji, w wyniku braku współdziałania lotnictwa i rakietowców w strefie ognia dywizjonów rakietowych, 4. dywizjon rakietowy 57 BR OP pomyłkowo zestrzelił własny myśliwiec przechwytujący MiG–19 pilotowany przez starszego lejtnanta Siergieja Safronowa. Pilotowi nie udało się ocalić życia. Wcześniej, 9 kwietnia 1960r., zginął w katastrofie Mig–19 starszy lejtnant Władimir Karczewskij wykonując lot na przechwycenie U–2".

    Zob.:
    http://www.infowsparcie.net/wria/o_autorze/wsp37dr_s75wolchow.html


    Zmodernizowaną wersją PZR S-75 "Dwina" był PZR S-75M "Wołchow" (oznaczenie w kodzie NATO: SA-2A).

    Zob.: Idem.
  • @35stan
    Ignorowany jest nie tylko rosyjski świadek, ale również polscy. W tym Szczegielniak, Bogdan Klich, Klarkowski, Paszkowski (MSZ), redaktor oficjalnego komunikatu MON. Proszę zerknąć na zestawienie podawanych godzin wylotu z Okęcia :

    http://zestawienia.salon24.pl/326475,13-okecie-o-ktorej-wystartowaly-samoloty

    Czy ktokolwiek takie fakty badał? Skąd one się wzięły? I skąd ich mnogość? Interpretacja w skrócie podana jest w mojej notce.
  • @marektomasz
    Odporna na wiedzę komentatorka SPACJA myśli sobie, że ktoś z nią polemizuje... Ech, są ludzie naiwni. Ćwierć wykształcenia i zero doświadczenia. Chyba, że SPACJA pod tym pojęciem rozumie własne wywrotki na rowerku z bocznymi kółkami, i skutki wyczynu pijaka, który tak ćwieknął po ćmoku w drzewo, że aż go zmięło. Nie naruszając kory... mózgowej, czy jakoś tak. Nie wiem, do łez się uśmiałem czytając już pierwsze zdanie jej komentarza, aż litery mi się rozmazały.

    Coś innego mnie zastanawia.

    Toruński ND puszcza bez krytycznego komentarza uwagi "pilota wojskowego" który koreluje ze znakomitą notką Grzegorza Rossy w następującym fragmencie:
    "dotąd nie widziałem np., jak działały silniki samolotu, jakie były ich obroty, temperatura, ciśnienie, a te dane pozwoliłyby ocenić, czy silniki pracowały prawidłowo. Dlaczego nikt dotąd tego nie pokazał? Przecież te dane zostały zarejestrowane. Wiedzielibyśmy, jak załoga działała. Przecież każde wychylenie manetki, każde wychylenie steru, kopnięcie w orczyk od steru kierunku w tym kluczowym momencie jest bardzo ważne. Do tej pory nic nie wiemy na ten temat."
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110723&typ=po&id=po09.txt
    No właśnie.
    Fachura pilot wojskowy widzi, że wszystkie przekaziory rozprawiają o trajektoriach i radiolatarniach, o szczekających TAWS-ach i milczących FMS-ach. Do cholery z tym wstawianym przez ruskich kitem; tam nic nie ma, nic co nie byłoby wcześniej przygotowane. Gdzie indziej są interesujące informacje, o których się nie mówi.

    A może by tak, zamiast ćwiczyć martwą kobyłę wysoką na 15 metrów, porozmawiać o rzekomo obserwowanych przez radary lotach samolotów do Rosji, w tym o locie tupolewa, i o parametrach nagranych w trakcie lotu na nośnik danych w rejestratorze QAR? Ten sam, który podobno można odczytać w kwadrans, a dogłębnie przeanalizować w tydzień.

    Gdzie są dane z radarów co leciało, gdzie jest analiza tych danych?

    Brawo ND za podniesienie tematu!
    Gratulacje na ręce pana Grzegorza Rossy - za objaśnienia.
  • @Grzegorz Rossa 23.07.2011 20:38:15
    Nie musi. Można. Nie trzeba. Można.

    Czy ja wiem, czy naprawdę trzeba było "zacząć (...) od usunięcia zapisu danych prawdziwych"? Szarża fałszerzy generuje multum danych, wśród których utonie informacja o tym, że tych "danych prawdziwych" nigdy nie było. A czego nigdy nie było, tego nie trzeba usuwać.

    Nie znam na tyle konstrukcji FMS-a by już teraz wypowiadać się np. o przyporządkowaniu konkretnego zapisu do konkretnego urządzenia kluczem kryptograficznym zaszytym w hardware, tzw. token. Jeśli (co technicznie jest bezproblemowe) taki token był zintegrowany z Flight Management System, to wówczas jedyny znany dziś sposób na sfałszowanie zawartości pamięci tak zabezpieczonego rejestratora musiałby polegać na fizycznym przeniesieniu tego rejestratora do innego samolotu, i wgranie danych w trakcie fizycznie przeprowadzonego lotu.

    Pojawiłyby się wówczas problemy z synchronizacją "wydarzeń na ziemi" z lotem samolotu-fałszerza, który nigdy co do sekundy (a nawet co do minuty) nie znajdzie się tam, gdzie akurat wylatują w powietrze wysadzane trotylem brzozy. Do tego takie fałszerstwo trzeba by koniecznie PRZED zderzeniem z ziemią przerwać - po co marnować dobry samolot, a do tego jeszcze zostawiać ślady na ziemi w postaci złomowiska części z dwóch samolotów?

    Czy FMS miał token? Nie wiem.

    Bez zabezpieczeń w hardware FMS-a można by coross-kompilować te dane na dowolnym symulatorze, i przegrać post compilatio na docelowy FMS. Wtedy synchronizacja byłaby perfekcyjna - zero problemów z godziną katastrofy, długością taśm w czarnych skrzynkach, szesnastoma sekundami pana Millera i piętnastoma metrami pana Macierewicza.

    Czy to wystarczy za odpowiedź?
  • @yagotta
    "A może by tak, zamiast ćwiczyć martwą kobyłę wysoką na 15 metrów, porozmawiać o rzekomo obserwowanych przez radary lotach samolotów do Rosji, w tym o locie tupolewa, i o parametrach nagranych w trakcie lotu na nośnik danych w rejestratorze QAR? Ten sam, który podobno można odczytać w kwadrans, a dogłębnie przeanalizować w tydzień.

    Gdzie są dane z radarów co leciało, gdzie jest analiza tych danych?"

    Dokładnie o to chodziło :))) Gdzie są te dane?

    "Pojawiłyby się wówczas (po przeniesieniu rejestratora do innego samolotu) problemy z synchronizacją "wydarzeń na ziemi" z lotem samolotu-fałszerza, który nigdy co do sekundy (a nawet co do minuty) nie znajdzie się tam, gdzie akurat wylatują w powietrze wysadzane trotylem brzozy."

    Na takie właśnie aspekty śledztwa próbowałem zwrócić uwagę. Pan to zrobił dużo lepiej, precyzyjnie opisując ewidentne luki w "dochodzeniu".

    "Czy FMS miał token?" zakładam, że miał kilka zabezpieczeń. Stąd upór zespołu A. Macierewicza.

    Założyłem, że po dokładnym zbadaniu "raportu MAK" (w tym "stenogramów") oraz postawieniu kilku podstawowych pytań, o zapisy z pozostałych skrzynek, o polskie radary, wyłoni się stopniowo prawda o 10.04.2010. Być może niezwykle bliska tej hipotezie, którą opisałem.
    Gratuluję inteligencji.
  • @Grzegorz Rossa.
    poza-regulaminowo : ***** *****
  • @yagotta
    Wiem co jest tematem notki dlatego powinno się zachować szczególną staranność we wszytkim o czym się w niej wspomina. W odróżnieniu od Pana (Pani) nie kryję się pod żadnym nickiem, więc proszę mnie nie obrażać. I jeszcze jedno: to nie ja podałem niezgodne ze stanem faktycznym informacje o nieistniejącym pocisku rakietowym z-p.
  • @Yurko: Omawiany samolot posadzony przez Pilota Mjr Protasiuka któremu wkrótce tablice będą fundowane posadził maszynę prawie be
    z uszczerbku”
    =========================================================

    Skąd Pan wie, jak mjr Protasiuk maszynę sadzał?

    Pozdrawiam,
  • @Dariusz A. Jarębski: Słyszałem o sowieckim czołgu ciężkim KW-2 (KW - Kliment Woroszyłow) oraz o sowieckim przeciwlotniczym zest
    awie rakietowym (PZR)
    S-75 »Dwina« (pol. »Dźwina«; oznaczenie w kodzie NATO: SA-2 »Guideline«), ale nigdy o »rakiecie przeciwlotniczej Woroszyłow 2«”
    =========================================================

    Przecież napisałem wyraźnie, że tego nie piszę od siebie, tylko relacjonuję. Rozbieżność, o której Pan napisał, była mi znana przed napisaniem tekstu (postu?) założycielskiego wątku. Sprawę przemyślałem. Skoro mój kolega nie żyje, co mi powiedział, muszę zrelacjonować czym dokładniej, jak zapamiętałem. Nie wolno mi zmienić niczego.

    To z jednej strony. A ze strony drugiej. Wnikliwy, spostrzegawczy czytelnik autora cieszy.

    Pozdrawiam,
  • @yagotta: Czy ja wiem, czy naprawdę trzeba było "zacząć (...) od usunięcia zapisu danych prawdziwych"?
    Da się utrwalić nowsze na wcześniejszych? Nie „pogryzą się”?

    =========================================================
    „Jeśli (co technicznie jest bezproblemowe) taki token był zintegrowany z Flight Management System, to wówczas jedyny znany dziś sposób na sfałszowanie zawartości pamięci tak zabezpieczonego rejestratora musiałby polegać na fizycznym przeniesieniu tego rejestratora do innego samolotu, i wgranie danych w trakcie fizycznie przeprowadzonego lotu.”
    =========================================================

    Skąd FMS wie, czy wejście, z którego odbiera dane, leci czy spoczywa?

    =========================================================
    „fałszerstwo trzeba by koniecznie PRZED zderzeniem z ziemią przerwać”
    =========================================================

    Dowodzę, że zderzenia z ziemią nie było.

    =========================================================
    „po co marnować dobry samolot”
    =========================================================

    Żeby zamiast kiepskiej pozoracji mieć wrak autentyczny. Gdyby Moskowia „zmarnowała dobry samolot”, tej dyskusji by nie było.

    Pozdrawiam,
  • Zasypano nas taką ilością dezinformacji, że gonimy w piętkę
    Nie dostrzegamy kwestii naprawdę istotnych, śledząc z zapartym tchem wątki drugoplanowe.

    Nie dajmy się sprowadzić na manowce, proszę !!!

    Nie ma żadnych, absolutnie żadnych, dowodów na obecność polskiej delagacji pod Smoleńskiem.

    A najlepszym dowodem na ruską maskirowkę na Siewiernym jest śmierć E. Wróbla.

    Ekspert ten jako pierwszy poddał w wątpliwość oficjalną wersję, że delegacja polska zginęła w samolocie rozbitym na Siewiernym.

    Dlatego "musiał" zginąć... a miarą zgoła nieludzkiej perfidii sprawców było "wrobienie" w to morderstwo jego własnego syna, któremu następnie zamknięto usta, pośpiesznie wsadzając go do psychuszki i pozbawiając szansy na jawny proces.

    I kółeczko się zamknęło...
    Pozdrawiam

    P.S. Jesteśmy tuż u progu pęknięcia tego wielkiego wrzodu na ciele i umyśle Polaków, jakim stało się kłamstwo smoleńskie.

    A smoleńskie tsunami już niedługo zaleje III RP, zatapiając ją dokumentnie.

    Ciekawe, czy kiedy Polska się upomni o cześć młodego Wróbla i o pamięć Jego Ojca?
  • @Grzegorz Rossa.
    W porządku. Dziękuję. Lubię prowadzić wymianę poglądów na takim poziomie.

    Pozdrawiam,
  • @Dariusz A. Jarębski
    Niech Pan zwróci uwagę na jeszcze jedną możliwość. Skąd my wiemy, że to nie była robota kontrwywiadu? Kontrwywiad mógł szukać, gdzie jest przeciek. Każdemu członkowi komisji mógł kazać zmienić szczegół. Każdemu inny. To stary numer. A gdybym relację mojego kolegi poprawił, nawet nie zwrócilibyśmy na to uwagi.

    Pozdrawiam,
  • @Docent zza morza: Nie ma żadnych, absolutnie żadnych, dowodów na obecność polskiej delagacji pod Smoleńskiem[…]poddał w wątpliw
    ość oficjalną wersję, że delegacja polska zginęła w samolocie rozbitym na Siewiernym”
    =========================================================

    Z faktu, że delegacja polska nie zginęła w samolocie rozbitym na Siewiernym, nie musi wynikać nieobecność polskiej delagacji pod Smoleńskiem.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Zgadzam się z Panem w pełni.

    P.S. Na dysku mojego komputera zapisałem kilka Pana prac i artukułów
    (postów).
  • @Dariusz A. Jarębski
    To miłe z Pana strony.

    Pozdrawiam,
  • @Czartoryski
    Gdzie dokładnie palcem można wskazać ten punkt, który dowodzi, że nie było katastrofy?

    Z reguły w sprawach technicznych opieramy się na jakiś materialnych dowodach. A więc gdzie są te dowody na hipotezę braku zamachu?
  • @space
    "gdzie są te dowody na hipotezę braku zamachu?"

    Zamach oczywiście był. Mówimy o absurdalnych tezach MAK-u, Tuska :

    http://marektomasz.nowyekran.pl/post/21016,inscenizacja-w-smolensku

    Proszę teraz wskazać na dowody (choćby pośrednie), że do Smoleńska zbliżył się Tu-154M z 96 osobami na pokładzie, w tym z polską parą prezydencką i został we wskazanym miejscu rozbity.
  • @marektomasz: Zamach oczywiście był
    Jak Pan zamach definiuje?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Zamach – działanie polityczno-przestępcze mające zwykle na celu osiągnięcie pewnego celu politycznego w sposób nielegalny np. obalenie aktualnej władzy przy użyciu siły militarnej, czy też wyeliminowanie osoby (zwykle osobistości zajmującej ważne stanowisko państwowe lub w innych organach politycznych), bądź grupy ludzi poprzez morderstwo.
  • @marektomasz: morderstwo
    Na więźniu też?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    "... np. obalenie aktualnej władzy przy użyciu siły militarnej"

    to może być morderstwo, może być inny rodzaj eliminacji (z życia politycznego). Np uwięzienie.

    Pozdrawiam
  • @marektomasz: uwięzienie
    Uprowadzenie i zamordowanie też zamach?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Tak wynika z definicji, którą przepisałem. Plus kilka innych możliwości.

    Pozdrawiam
  • @marektomasz
    http://www.facebook.com/groups/192098694137369?id=253657081314863

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Moje uwagi do Pańskiego komentarza w sprawie GMO.
    Zgadzam się z panem Grzegorzem w wielu zagadnieniach, myślę, że mamy podobny poglądy na gospodarkę i wolność, cenimy technikę i technologię a więc postęp ale racjonalny, naukowy a nie obyczajowy.Jednak w sprawie GMO mamy zasadniczo różne podejścia. Ja nie widzę (przynajmniej na razie) postępu w nachalnym wprowadzaniu tych technologii. Jeśli chodzi o wpływ produktów pochodzących z manipulacji genetycznych, to prawie nic jeszcze nie wiemy o skutkach ich używania i spożywania. Daleko idąca nieufność jest jak najbardziej uzasadniona wobec manipulacji genetycznych. To nie jest niewinne krzyżowanie roślin czy nawet zwierząt to jest manipulacja właśnie na "żywych" genach. No i dobra, niech tam sobie naukowcy odkrywają w laboratoriach, niech manipulują, niech się uczą jak należy to robić ale zanim wejdą z transgenicznym produktem na rynek to najpierw życzę sobie co najmniej 20 lat testów na ochotnikach i to testów przeprowadzanych w wielu instytutach niezależnie. Wtedy, jeśli w ogóle uda się uzyskać jakieś korzyści to proszę bardzo. Dziś za lobbingiem GMO stoją podejrzane korporacje, zaś jeśli chodzi o Monsanto, to po zaznajomieniu się z kilkoma publikacjami ( tekstowymi i filmowymi) przedstawiające genezę powstania firmy, jej rozwój i skutki działania to całe kierownictwo zamknąłbym do więzienia. Tymczasem rzeczona firma prowadzi ekspansywną politykę w całym świecie.
    To tyle jeśli chodzi o produkty. Drugim, naprawdę dramatycznym zagrożeniem jest monopolizacja rynku żywnościowego co objawi się zakazem uprawiania czegokolwiek nawet w swoim ogródku albo postawi pod znakiem zapytania takie uprawy ( patenty, Kodeks Alimentarius itp). Więc ja pytam: totalne uzależnienie żywnościowe marzy się panu Grzegorzowi, zwolennikowi wolnego rynku, propagatorowi samodzielnych poszukiwań i wydobywania węglowodorów (nawet w szarej strefie - czyli) nie do końca legalnie?!
    To co, za parę lat poradzi nam Pan, panie Grzegorzu żeby zacząć sobie zboże uprawiać po partyzancku w piwnicach czy doniczkach, opracuje Pan technologię hodowli zwierząt mlecznych pod łóżkem?
    Jak wyglądało w praktyce wprowadzanie upraw roślin modyfikowanych w Ameryce płd, w Kanadzie czy chociażby w Indiach to warto sobie zobaczyć bo są filmy na ten temat na youtube. Korporacje takie jak Monsanto bezkarnie (w efekcie, bo nie ma sensu żebym przytaczał tu cały proces obiecanek, namów, oferowania kredytów, uzależniania od dostawy nasion i herbicydów, zapylania sąsiednich pól itd.) powodowały ogromną biodegradację ziemi uprawnej a rolników zamiast wzbogacić doprowadzały do bankructwa i długów. Ludzie mający bezpośrednią styczność z tym cudem "postępowej" technologii skarżyli się głównie na zatruwające środowisko lokalne herbicydy, co objawiał się poważnymi kłopotami zdrowotnymi.
    Kłaniam się pięknie
  • @koolart - BARDZO PANU DZIĘKUJĘ
    Za tę szczerą, prawdziwą i wyczerpującą wypowiedź dla dobra wszystkich ludzi.
  • @space
    Ależ proszę bardzo!
    Pozdrawiam
  • @Dariusz A. Jarębski
    Przykro mi że pana dotknąłem. Wątek poboczny okazał się istotny. Mój błąd.
  • @Grzegorz Rossa 24.07.2011 13:11:58
    1.
    Tak, oczywiście, zapis bez kasowania jest stosowany rutynowo. Wystarczy przeadresować, i moduł zarządzający pamięcią zgłasza na zewnątrz przeadresowane obszary jako wolne, niezapisane. Polaryzację domen na nośniku magletycznym, czy ładunek elektryczny na nośniku CCD wprowadza się przecież nie od neutrum; nie zachodzi więc żadna potrzeba użycia "dodatkowej głowicy kasującej" czy innego mechanizmu sprowadzającego pamięć do niskoenergetycznego stanu.

    2.
    Ja nie wiem, czy ten FMS odróżnia zapis w locie (w ruchu) od zapisu w laboratorium (względny bezruch). Wiem natomist, że alarm do malucha za 2 stówy, made by prywaciarz, potrafił to już 1974 roku, or thereabouts. Więc o czym my tu mówimy.

    3.
    I słusznie. Full ACK (odnośnie dopełnienia :)).

    4.
    Kropnęli się przy modelowaniu "wielkiej katastrofy lotniczej" właściwie w każdym miejscu. Pytanie, kiedy to się przebije do stelewizorowanych konsumentów pulpy z gwizdami.

    Pozdro dla wybitnego Autora,
  • @yagotta
    Wybaczam Panu.

    Pozdrawiam,
  • @koolart
    Dobre obyczaje są właśnie wynikiem postępu. Nie dajmy lewicy zawłaszczać naszego języka. Ukradli nam liberalizm, tolerancję, miłość, cud, postęp, etc., etc. Jak dalej będziemy tacy bierni, to okradną nas z konserwatyzmu, pojęć związanych z naszą świętą Wiarą katolicką i ze wszystkich nazw, które kojarzą się pozytywnie. Postęp w obyczajowości nie jest niczym złym. Postęp rozumiany, jako postęp, a nie w żargonie lewicowym. Postęp jest zmianą na lepsze. A cóż jest złego w zmianie na lepsze? Nie chodzi o to, żeby postępu w obyczajowości nie było, tylko o źródło zmian. Żeby obyczaje ewoluowały swobodnie. Żeby warstwy niższe przejmowały kulturę od warstw wyższych tylko i wyłącznie z inicjatywy własnej bez żadnych nacisków. Żeby obyczaje nie były narzucane przemocą.

    Na podstawie lektury Pańskiego komentarza odniosłem wrażenie, że Pan traktuje GMO, jako coś nienaturalnego. Nowego. Jako coś, czego dotąd w przyrodzie nie było. Inżynieria genetyczna nie wymyśliła niczego nowego. Genetycy opracowujący odmiany GMO tylko naśladują przyrodę. W przyrodzie przekazywanie fragmentów kodu genetycznego między gatunkami jest bardzo powszechne. Na Ziemi nie ma gatunku, który by nie był GMO. Nie wyłączając człowieka. Pana też. Pańskie żądanie testów już jest spełnione. Od paru miliardów lat.

    Jeżeli Pan jest gotów zamknąć to całe kierownictwo do więzienia na podstawie zapoznania się z kilkoma publikacjami, to niech Pan nie zdziwi się, jeżeli Pan sam to niego trafi. Na tej samej podstawie. Paru publikacji. Dowodzących, że Polacy z mlekiem swojej matki wysysają antysemityzm. A pogrom Żydów w Jedwabnem w naturze Polaka nie jest czymś rzadkim.

    Każdy monopol bierze się z ingerowania państwa w gospodarkę. Jeżeli nie chcemy monopoli, oddzielmy państwo od gospodarki.

    Dość swobodnie Pan wrzucił patent i Kodeks Alimentarius do jednego nawiasu. A to są bieguny przeciwne. Na jednym jest prawo własności, a na przeciwnym jest ingerencja państwa w gospodarkę, Rechtsstaat i biurokracja.

    Jak ktoś truje herbicydami, to chachara za rzyć i do sądu. Zamiast walczyć z GMO, walczmy o własne państwo z dobrymi sądami.

    Pozdrawiam,
  • @yagotta
    Czy pamięć komputera pokładowego nie jest chroniona przed nadpisywaniem?

    Alarm do malucha zawiera czujnik przyspieszenia. Czy czujnik przyspieszenia jest na zewnątrz, czy wewnątrz obudowy rejestratora lotu? A jeżeli wewnątrz, to czy można go potraktować tak, jakby był zewnętrzny. Pomiary generowane przez niego zastąpić danymi z innego źródła.

    Nie wiem, czy się kropnęli. Ta „katastrofa” jest spreparowana na poziomie tak niskim, że sprawia wrażenie wyboru celowego.

    Pozdrawiam,
  • @marektomasz
    I wg mnie opieranie się na wszelkich materiałach pochodzących od rządu Tuska, MAK'u itp jest błędem. Wszelkie analizy tych zapisów oczywiście musiały być. Ale jak pisałem wcześniej - dane współrzędnych, mapy google są fałszowane by "wszystkie drogi prowadziły do Smoleńska" czyli polany uwiecznionej przez SW, oraz fałszowane zdjęcia w celu pokazania miejsca B jako miejsca A. Diabeł tkwi w szczegółach, a te wykazałem wizualnie w moich postach. "Ten samolot" "tam" nie doleciał. Bez 7ego kwietnia, bez JAK40 z ochroną, bez IŁ'a nie ułożymy tej układanki. Pozdrawiam
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie wiem "jak sadzał" ale ...czyste portfele ofiar, dokumenty itd odebrane podczas kontroli paszportów, lub wzięte jako trofea (oznaczenia i szarże wojskowe) świadczą o tym, ze samolot był cały lub prawie cały. Nie odbyło się to na pewno na znanej polanie SW.

    zapisów raportu MAK z możliwościami technicznymi samolotu. Jeśli samolot - zgodnie z tym co podaje raport MAK - był nad punktem BERIS o 7,59, a nad punktem ASKIL 8,22), nie mógł to być Tupolew, co wynika z analizy prędkości samolotu. (rozwinięcie tu:
    http://zestawienia.salon24.pl/327069,15-nad-siewiernym-nie-bylo-tu154m-101. Pozdrawiam
  • @Grzegorz Rossa.
    [Dobre obyczaje są właśnie wynikiem postępu. Nie dajmy lewicy zawłaszczać naszego języka. Ukradli nam liberalizm, tolerancję, miłość, cud, postęp, etc., etc. Jak dalej będziemy tacy bierni, to okradną nas z konserwatyzmu, pojęć związanych z naszą świętą Wiarą katolicką i ze wszystkich nazw, które kojarzą się pozytywnie. Postęp w obyczajowości nie jest niczym złym. Postęp rozumiany, jako postęp, a nie w żargonie lewicowym. Postęp jest zmianą na lepsze. A cóż jest złego w zmianie na lepsze? Nie chodzi o to, żeby postępu w obyczajowości nie było, tylko o źródło zmian. Żeby obyczaje ewoluowały swobodnie. Żeby warstwy niższe przejmowały kulturę od warstw wyższych tylko i wyłącznie z inicjatywy własnej bez żadnych nacisków. Żeby obyczaje nie były narzucane przemocą.]
    Zgadzam się z powyższym niemal co do litery, tutaj nie ma sporu.
    ------------------------------
    [Na podstawie lektury Pańskiego komentarza odniosłem wrażenie, że Pan traktuje GMO, jako coś nienaturalnego. Nowego. Jako coś, czego dotąd w przyrodzie nie było. Inżynieria genetyczna nie wymyśliła niczego nowego. Genetycy opracowujący odmiany GMO tylko naśladują przyrodę. W przyrodzie przekazywanie fragmentów kodu genetycznego między gatunkami jest bardzo powszechne. Na Ziemi nie ma gatunku, który by nie był GMO. Nie wyłączając człowieka. Pana też. Pańskie żądanie testów już jest spełnione. Od paru miliardów lat.]

    Rzeczywiście, GMO jest czymś nienaturalnym. Przemiany genetyczne zachodzące samorzutnie w przyrodzie rozkładały się w bardzo długim okresie czasu, zapewne powstawały nowe organizmy z których jedne przetrwały a większość zapewne nie. Przemiany te więc weryfikuje sama przyroda i jeśli nie dotyczy to nas ludzi bezpośrednio i gwałtownie to wszystko w porządku. "Naturalne" GMO przyrody nie budzi moich obaw także ze względu na testy trwające parę miliardów lat. Nie mam zaufania do tego co robi człowiek, zwłaszcza ten działający w podejrzanych korporacjach, próbujący podstępnie zmusić innych do spożywania efektów jego działalności.
    -----------------------
    [Jeżeli Pan jest gotów zamknąć to całe kierownictwo do więzienia na podstawie zapoznania się z kilkoma publikacjami, to niech Pan nie zdziwi się, jeżeli Pan sam to niego trafi. Na tej samej podstawie. Paru publikacji. Dowodzących, że Polacy z mlekiem swojej matki wysysają antysemityzm. A pogrom Żydów w Jedwabnem w naturze Polaka nie jest czymś rzadkim.]
    Właśnie, sam Pan widzi z czym albo z kim łączy się działanie bezkarnych korporacji i narzucanie społeczeństwom GMO.
    W 2006 roku umieściłem w mojej galerii taki rysuneczek:
    http://galeria.interia.pl/praca,w_id,202537,ref,1Mleko
    ------------------------------
    [Każdy monopol bierze się z ingerowania państwa w gospodarkę. Jeżeli nie chcemy monopoli, oddzielmy państwo od gospodarki.]
    Protestując przeciwko GMO właśnie robimy ważny krok przeciwko monopolom. Czy Pan tego nie widzi? Tyle tylko na razie możemy zrobić, ale to już bardzo dużo. Czyż to nie państwo za pośrednictwem swoich skorumpowanych urzędników (lobbing w praktyce) ingeruje w naszą gospodarkę ?
    ---------------------------------
    [Dość swobodnie Pan wrzucił patent i Kodeks Alimentarius do jednego nawiasu. A to są bieguny przeciwne. Na jednym jest prawo własności, a na przeciwnym jest ingerencja państwa w gospodarkę, Rechtsstaat i biurokracja.]
    Skądinąd wiem, że patenty współcześnie służą bardzo często nie ochronie własności intelektualnej ale utrudnieniu korzystania z dobrodziejstwa wynalazków innym ludziom. Jednak patent na pszenicę zmienioną genetycznie, który zapewnia sobie bogata korporacja skutkuje tym, że kiedy uprawy wolne od pszenicy GMO zostają zakażone (!) wiatropylnie, a dzieje się to w sposób naturalny, wówczas korporacje roszczą sobie pretensje do plonów z sąsiednich pól. Mając świadomość jakości sądów w Polsce (ale nie tylko u nas) i wielkość środków finansowych jakimi dysponują takie korporacje jak Monsanto łatwo wyobrazić sobie skutki. W Polsce dodatkowo nie ma dobrego prawa regulującego dostęp GMO do rynku.
    Tak więc patent opisany powyżej i założenia Codeks Alimentarius działają w tym samym kierunku. Ja bym to streścił w dwu słowach: głód, depopulacja.
    -------------------------
    [Jak ktoś truje herbicydami, to chachara za rzyć i do sądu. Zamiast walczyć z GMO, walczmy o własne państwo z dobrymi sądami.]
    Panie Grzegorzu, chyba sam Pan w to nie wierzy? Zresztą, nieco wcześniej wyjaśniłem "niewiarę" w sądy. O dobre sądy przyjdzie nam walczyć jeszcze bardzo długo i możemy tego nie przeżyć.

    Jako lekturę uzupełniającą polecam tekst, który polecił wcześniej jakiś bloger z NE, niestety nie pamiętam kto. Może tekst ten Panu umknął. Demon Moskowii wygląda przy tym dość blado.
    http://publicdisorder.wordpress.com/2011/06/19/wychowanka-illuminati-opisuje-organizacje/

    Pozdrawiam
  • @koolart
    Dodam jeszcze, że sztandarowy herbicyd Monsato - randup nie jest biodegradowalny i kumuluje się w środowisku trując, podczas gdy my staramy się wziąć drani za żyć i do sądu, a potem procesować się latami.
    Pozdrawiam
  • @koolart
    Z GMO i Monsanto - bingo.
  • @Grzegorz Rossa.
    Q1:
    Czy pamięć komputera pokładowego nie jest chroniona przed nadpisywaniem?
    A1:
    Może być chroniona, i to na kilka sposobów, np. układy PLA są "zapisywalne" dokładnie jeden raz. Niemniej tu dyskutujemy o tych obszarach pamięci, które dopuszczają zapis wielokrotny.

    Q2:
    Alarm do malucha zawiera czujnik przyspieszenia.
    A2:
    Oraz położenia. Oraz (zaniku) napięcia. Oraz... Rzecz w tym, że dziś te - dawniej dyskretne - czujniki zaszywa się do jakiejś uniwersalnej kości; integruje z chipem X czy Y. Przykładem może być iPod/iPhone, i śmiszne programiki typu "woda w szklance", dostępne za darmo, uruchamiane potrząsaniem czy przechylaniem pudełka odtwarzacza/telefonu.
    A teraz pożeńmy taki integralny czujnik ruchu z (również hardware'owym) kryptoczipem. Otrzymujemy sygnaturę zapisu ruchu, która jest (odsyłam do B. Schneiera) entropijnie NIE DO PODROBIENIA.

    Q3:
    Ta „katastrofa” jest spreparowana na poziomie tak niskim, że sprawia wrażenie wyboru celowego.
    A3:
    But of course. Nie potrafię jednak odpowiedzieć ani na pytanie "kto?" ani na powszechnie dyskutowane pytanie "dlaczego tak?". Okay, wiemy że ktoś spreparował w ruskich krzakach przedstawienie, odegrane później przez ambasadorów i innych utytułowanych, a utrzymywane do dzisiaj przez wszystkich możnych, ważnych i medialnych.

    Lać równo po zakutych łbach, czy kogoś z aktorów oszczędzić?
  • @Yurko: Nie wiem "jak sadzał"
    Czyli w szczególności mógł wylądować na lotnisku w tajnej bazie, które mu Moskowia wskazała jako lotnisko zapasowe.

    =========================================================
    „wzięte jako trofea (oznaczenia i szarże wojskowe”
    =========================================================

    I sławetne karty bankowe. Wzięte zostały, żeby nas przekonać, że wzięte zostały w Smoleńsku. Czyli nigdzie indziej. Czyli wszystko, co się stało, cokolwiek stać się mogło, stało się tylko i wyłącznie w Smoleńsku i nigdzie indziej.

    =========================================================
    „zgodnie z tym co podaje raport MAK”
    =========================================================

    W tekście (poście?) „Kłamca powinien mieć dobrą pamięć… i znać prawa fizyki” ( http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/8234,klamca-powinien-miec-dobra-pamiec-i-znac-prawa-fizyki ) dowiodłem, że to, co podaje raport MAK, nie jest zgodne z prawami fizyki. Czy jest sens interesować się tym, co z prawami fizyki zgodne nie jest?

    Pozdrawiam,
  • @koolart: Rzeczywiście, GMO jest czymś nienaturalnym
    Napisałem, że przeciwnie, że naturalne jest bardzo.

    Pozdrawiam,
  • @yagotta: pożeńmy taki integralny czujnik ruchu z (również hardware'owym) kryptoczipem. Otrzymujemy sygnaturę zapisu ruchu, któr
    a jest (odsyłam do B. Schneiera) entropijnie NIE DO PODROBIENIA”
    =========================================================

    Czy jest nie do podrobienia zależy od sposobu „pożenienia”. Czy przepływ danych od czujnika do (krypto)czipu można przerwać i zastąpić je danymi z innego źródła.

    =========================================================
    „ani na powszechnie dyskutowane pytanie »dlaczego tak?«”
    =========================================================

    Stawiam na pośpiech spowodowany pojawieniem się okazji zdobycia czegoś cenniejszego od poniesienia odpowiedzialności za zamordowanie 96 osób.

    =========================================================
    „Lać równo po zakutych łbach”
    =========================================================

    Najlepiej tym:

    http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/12720,michnik-przychodzi-noc-dlugich-nozy-czy-noce-moskiewskie

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    O, panie Grzegorzu, nieładnie mnie Pan zbył :). Ja zakwestionowałem Pańskie stwierdzenie i wyjaśniłem dlaczego. Pan nie. Proszę o argumenty.
    Pozdrawiam
  • @koolart
    Dodam, że promieniowanie jonizujące też jest naturalne tymczasem...
    J.w.
  • @koolart
    Pan jest GMO. Czy Pan sam siebie uważa za nienaturalnego?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Pan panie Grzegorzu chyba nie wie co kryje się pod skrótem GMO. Ja na pewno nie jestem efektem manipulacji genetycznej w laboratorium jakowejś firmy. Myślę, że Pan też nie.
    Pozdrawiam
  • @koolart
    Tak. Dobrze mówisz. - Póki co, każdy z nas (z naszego pokolenia) został wyprodukowany metodą ekologiczną;). A na serio: póki co, nikt z nas nie jest GMO - mamy albowiem genom tylko ludzki, tj:
    - pełny garnitur,
    - chromosowmów ludzkich, bez obcych gatunków.
    (Nie mylić GMO z osobniczymi mutacjami! Ani też nie mącić naturalnymi procesami naprawczymi genów.)
  • @koolart
    Pan od poczęcia ma w Jego genomie fragmenty kodów genetycznych wirusów chorób zakaźnych, na które chorowali Pańscy przodkowie.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Te wirusy to w genomie, czy w organellach?
  • @Grzegorz Rossa.
    Poza tym, czy te "wirusy" to skutek strategii ataku wirusów, czy umyślnego krzyżowania nas z np. żabą trawną? W dodatku wedle procedury nie występującej w przyrodzie? Nie stosowanej przez też żaby trawne? Aaaa, tak tylko pytam;).
  • @Grzegorz Rossa.
    [Pan od poczęcia ma w Jego genomie fragmenty kodów genetycznych wirusów chorób zakaźnych, na które chorowali Pańscy przodkowie.]

    Panie Grzegorzu i co z tego? Mam te fragmenty kodów od natury a nie z laboratorium! Już wyraźnie napisałem Panu (chyba, że nie miał Pan czasu lub ochoty przeczytać), że nie boję się pochodzących z natury modyfikacji genetycznych. Nie są dla mnie i moich bliskich specjalnie groźne skoro jeszcze żyjemy. Niech więc w sposób naturalny sobie zachodzą!
    Nauczony doświadczeniem i przykładem (a o tym pisałem wcześniej) ogromnie obawiam się manipulacji genetycznych tworzonych ręką l u d z k ą, w ludzkich laboratoriach.
    Pan nie podaje argumentów, bo prawdopodobnie ich niema. Nie istnieją. A ponieważ PO z PSL niemal w całości przegłosowały właśnie fatalną ustawę to przyjdzie nam przekonać się na własnej skórze. Jestem niepocieszony.
    Pozdrawiam
  • @koolart
    Czy można dyskutować z kimś, kto ma większe zaufanie do wirusa niż do człowieka? Przyznaję się bez bicia. Tak. Wydało się. Nie jestem wirusem. Jestem człowiekiem. Tylko człowiekiem.

    Pozdrawiam,

    PS.

    Chociaż w tym przypadku pozdrowienie brzmi jak szyderstwo. Pan woli GMO wyprodukowane przez HIV od GMO wyprodukowanego przez Monsanto. Od tego zaczyna się najgorsze zło. Od odzierania w swojej wyobraźni i w swoim języku swojego wroga z wszelkiej jego godności. Od traktowania go gorzej od nieuleczalnej choroby zakaźnej. Niemcy najpierw Żydów porównywali do gryzoni i robactwa, a potem ich mordowali na szeroką skalę. Pan tylko na podstawie filmików z jutuby chce kierownictwo Monsanto więzić i oświadcza, że większe zaufanie ma do HIV. Pan uprawia ekoterroryzm. Pana już tylko jeden krok dzieli od oświadczenia, że największym złem na Ziemi jest człowiek i najlepiej będzie, jak wszystkich ludzi się wygubi.

    Pzdr.
  • @Grzegorz Rossa.
    OK, panie Grzegorzu zamykamy tą dyskusję. Dość jednostronną bo Pan stosuje uniki. Licząc na Pana wiedzę miałem nadzieję, że kto jak kto na NE ale Pan znajdzie właściwe argumenty i przedstawi je tak, iż uspokoi Pan moje obawy przed GMO. Utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że nie ma takich argumentów.
    ---------------------------------------
    [Czy można dyskutować z kimś, kto ma większe zaufanie do wirusa niż do człowieka? Przyznaję się bez bicia. Tak. Wydało się. Nie jestem wirusem. Jestem człowiekiem. Tylko człowiekiem.]
    To ja odpowiadam tak: Czy można opierać dyskusję tylko na zaufaniu bez rzeczowych faktów, dowodów?
    Jest Pan "człowiekiem, tylko człowiekiem" więc tak trudno powiedzieć: "nie wiem", "nie jestem pewien" "nie jestem alfą i omegą"zamiast wciskać kit, że ewolucja genetyczna zachodząca w naturze i GMO to niby to samo?
    --------------------------------------
    Pozdrawiam serdecznie ale osobno odniosę się jeszcze do drugiej części wypowiedzi Pana
  • @Grzegorz Rossa.
    [Pan woli GMO wyprodukowane przez HIV od GMO wyprodukowanego przez Monsanto.]
    Gdzie ja powiedziałem, że wolę HIV ( nawet nie wiedziałem, że to też jest GMO )? Proszę cofnąć się parę komentarzy do tyłu; ja stwierdziłem, że wolę to co dzieje się (z genami) w sposób naturalny w przyrodzie, bo to jak widać dotychczas nie szkodziło nikomu a nie życzę sobie tego co z genami robią ludzie, przynajmniej do czasu aż zostanie to dokładnie sprawdzone.
    [Od tego zaczyna się najgorsze zło. Od odzierania w swojej wyobraźni i w swoim języku swojego wroga z wszelkiej jego godności. Od traktowania go gorzej od nieuleczalnej choroby zakaźnej. Niemcy najpierw Żydów porównywali do gryzoni i robactwa, a potem ich mordowali na szeroką skalę.]
    No tutaj to już Pan pojechał po bandzie! Nie mogę pojąć związku jednego z drugim. Bo co tu mają wspólnego Żydzi i Niemcy kiedy dyskutujemy o GMO. Że Niemcy czynili bestialstwa? Czy ktoś ma jakieś wątpliwości? Czy tylko Żydom? Czy tylko Niemcy? Temat można by rozwijać ale nie miejsce i czas.
    [Pan tylko na podstawie filmików z jutuby chce kierownictwo Monsanto więzić i oświadcza, że większe zaufanie ma do HIV. Pan uprawia ekoterroryzm. Pana już tylko jeden krok dzieli od oświadczenia, że największym złem na Ziemi jest człowiek i najlepiej będzie, jak wszystkich ludzi się wygubi.]
    To jest odwracanie kota ogonem. To Pan promując, albo tylko osłabiając czujność wobec GMO - czyli niebezpiecznych, ludzkich manipulacji na genach, przyczynia się do wygubienia wszystkich ludzi. Uprzejmie wierzę, że nieświadomie. GMO przeciwko, któremu się wypowiadam ja jest właśnie środkiem do "uprawiania ekoterroryzmu". Każdy zdrowo myślący człowiek zgodzi się z takim obrazem rzeczy. Wsadziłbym kierownictwo Monsanto do więzienia nie tylko na podstawie "filmików", choć są to filmy udokumentowane, ale i tekstów, które dotyczą skutków i ofiar działalności tej firmy, za igranie ze zdrowiem ludzi, za niszczenie środowiska właśnie, za doprowadzanie ludzi do bankructw i rozpaczy, za załatwiania sobie bezkarności przez układy z politykami.
    W tej sprawie mam zamiar skończyć już dyskusję.
    Pozdrawiam.
  • @koolart: zamykamy tą dyskusję[…]Gdzie ja powiedziałem
    Pan się zdecyduje.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Czyli w szczególności mógł wylądować na lotnisku w tajnej bazie, które mu Moskowia wskazała jako lotnisko zapasowe.
    ................ wielce prawdopodobne. A co z JAK;em który wyleciał o 5 rano z ochroną? Patrz podany wcześniej link. Pozdrawiam serdecznie
  • Co sie stalo 15m nad ziemia ?
    Pisaliscie cos kiedys w Wordzie kiedy zabraklo pradu ? Jesli tak to znacie to uczucie, kiedy kilka, kilkanascie czy nawet kilkadziesiat minut pracy idzie w komin. Wszystko zalezy kiedy ostatnio zadzialal autozapis (jesli wogole byl ustawiony).
    DO czego zmierzam.

    Skrzynka ATM to nie skrzynka katastroficzna i nie dziala tak jak czarna skrzynka. W analogii do Worda - czarna skrzynka na dysku zapisywalaby kazde nasze wcisniecie klawisza. Skrzynka ATM dzialalaby troche tak jak autozapis - czyli efekty naszej pracy zapisywalaby co jakis czas.

    I te 15m i 2s to wlasnie odpowiednik naszej straconej pracy w Wordzie. Bo czarne skrzynki dzialaly do konca ! I nie zaszkodzilo im to "obezwladnienie" samolotu. A skrzynka ATM ostatniego zapisu parametrow dokonala na 2s przed zderzeniem z ziemie. Potem po prostu prad odcieli
  • @Yurko: co z JAK;em który wyleciał o 5 rano z ochroną? Patrz podany wcześniej link
    Czy Panu chodzi o ten link?

    http://zestawienia.salon24.pl/327069,15-nad-siewiernym-nie-bylo-tu154m-101

    Jeżeli tak, to pod nim występuje tylko jak-40 jako jeden z dwóch możliwych samolotów obok airbus casa-295m. Jeden z nich mógł zostać wzięty za Tu-154.

    Pozdrawiam,
  • @maras500: zderzeniem z ziemie
    Dowiodłem, że to niemożliwe.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Czy przepływ danych od czujnika do (krypto)czipu można przerwać i zastąpić je danymi z innego źródła?

    Tak można zrobić. Gdy jednak w samym "organizmie" rejestratora znajdują się np. akcelerometry, to wtedy przy podawaniu symulowanych "danych z czujników" należałoby dodatkowo potrząsać rejestratorem w sposób charakterystyczny dla pracy wśród drgań, i niskoamplitudowych przyspieszeń jakie występują w trakcie lotu samolotu, aby symulowany zapis przeszedł walidację i został uznany za autentyk.
    Wytworzenie spektrum drgań na stole testowym może okazać się trudnym zadaniem. A to dopiero jeden z możliwych wariantów zablokowania manipulacji.
    Wrócę do tematu: rozumiem Pańską linię argumentacji, ale oparta jest ona o milczące założenie "obłożenia" wszystkich kanałów jakimi sygnały spływają do procesora, czyli do CPU rejestratora. To założenie odrzucam a priori, bo wiem że nie ma możliwości ingerencji w sygnał mikroczujnika zblokowanego np. z rzeczonym CPU. Jak? Chciałby pan wymienić CPU na bezczujnikowe, wiem, ale jeśli (powtarzam: JEŚLI) zapisywany sygnał z czujników zewnętrznych podlegał uzupełnieniu, ubogaceniu, przyprawieniu (w kryptografii nazywa się to "salting" - proszę sprawdzić jak skonstruowany jest aparat matematyczny tej operacji) to nie ma szans na fałszerstwo zapisu jedynie poprzez podpięcie się do rejestratora z zewnątrz.
    Wtedy trzeba by ten rejestrator w całości (czyli razem ze wszystkimi wewnętrznymi czujnikami) wybudować, i "obwieżċ po okolicy" aby nagrał się zapis taki, jakiego pożąda fałszerz.

    ===

    Stawiam na pośpiech spowodowany pojawieniem się okazji zdobycia czegoś cenniejszego od poniesienia odpowiedzialności za zamordowanie 96 osób.

    Przyznam się, że nie rozumiem.
    Pośpiech? - OK.
    Czegoś cenniejszego? (Tu tracę kontakt z Pańską myślą)
    Poniesienie odpowiedzialności? - Byłoby właściwe, ale nie wiem jak to połączyć z pozostałymi częściami cytowanego zdania. Proszę Pana o wyjaśnienie, jak się ma ono do pośpiechu i do czegoś cenniejszego.

    Szacun,
  • @yagotta: Wytworzenie spektrum drgań na stole testowym może okazać się trudnym zadaniem
    A to?
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a7/Hexapod_general_Anim.gif
    =========================================================
    „aby nagrał się zapis taki, jakiego pożąda fałszerz”
    =========================================================

    Czy trzeba przejść tę całą ścieżkę, którą Pan opisał? Czy nie można zsyntetyzować gotowych danych i zapisać ich bezpośrednio na nośniku?

    =========================================================
    „Czegoś cenniejszego? (Tu tracę kontakt z Pańską myślą)
    Poniesienie odpowiedzialności? - Byłoby właściwe, ale nie wiem jak to połączyć z pozostałymi częściami cytowanego zdania. Proszę Pana o wyjaśnienie, jak się ma ono do pośpiechu i do czegoś cenniejszego”
    =========================================================

    To Pana pytanie stawia mnie w niezręcznej sytuacji. Na odpowiedź przeznaczyłem odcinki: „Bardzo zła jakość sfingowania upadku Tu-154 i jej następstwa”, „Cel sfingowania katastrofy lotniczej”, „Smoleńsk. Jak to mogło przebiec”, „Czy można było uratować życie pasażerów Tu-154M PLF 101”, „»Nowe kłamstwa w miejsce starych«. Moskowia »przyznaje się«”. Żebym mógł odpowiedzieć teraz, musiałbym zmienić plan.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa
    "Czy nie można zsyntetyzować gotowych danych i zapisać ich bezpośrednio na nośniku?"

    Well... można, ale pod warunkiem że analizować te dane (nie chcę wprost powiedzieć: ZAPISYWAĆ TE DANE) będzie w konsekwencji producent. Intuicja podpowiada mi iż gdzieś po drodze użyto dubletu, podobnego lub identycznego urządzenia jak to nazywane rejestratorem TAWS/FMS.
    Nie posłużono się niezależną instytucją czy firmą (a są takie) lecz zlecono analizę producentowi. Temu podmiotowi, któremu zależy na udowodnieniu, że urządzenie działało prawidłowo. Strona konfliktu interesów zleca sama sobie zażegnanie konfliktu interesów, i jeszcze "sprzedaje" tę usługę na zewnątrz.

    „Cel sfingowania katastrofy lotniczej” i inne odcinki - nie mam wyjścia, w tej sprawie przyznaję się do własnej miodowej misiowatości, i czekam na dalsze transze Pańskiego kredytu zaufnia.

    Kreślę się uniżenie,
    Miś (techniczny, etc.) o Bardzo Małym Rozumku
  • @yagotta: ZAPISYWAĆ TE DANE) będzie w konsekwencji producent
    Czy to jest konieczne? Czy pracy w warunkach rzeczywistych urządzenia generującego dane w postaci gotowej bezpośrednio do utrwalenia nie można emulować na komputerze?

    Pozdrawiam,
  • @Polonia
    Zacznie mówić prawdę?

    Pozdrawiam,
  • @nikus: wiele mikrowybuchów osłabiajacych konstrukcję
    http://centauri.nowyekran.pl/post/22847,papier-toaletowy-nie-urywa-sie-na-dziurkach#comment_184579

    Pozdrawiam,
  • @Polonia: A miałby ją znać?
    Tak. Brak śladów upadku samolotu jest widoczny już na pierwszy rzut oka.

    =========================================================
    „To czemu tak długo ją trzyma w ukryciu?”
    =========================================================

    A co on Pani odpowiedział?

    Pozdrawiam,
  • @Polonia
    Ale czy Pani zadała mu to pytanie?

    Pozdrawiam,
  • @Polonia: Pan, proszę, je zada
    A czyż mój blog nie jest takim zadawaniem?

    =========================================================
    „ja takiej możliwości nie mam”
    =========================================================

    Każdy ma.

    Pozdrawiam,
  • @Polonia: Blog nie ma adresata ukonkretnionego
    Ale ma ukonkretniony temat.

    =========================================================
    „Gdyby założył Pan blog dla p. Antoniego”
    =========================================================

    Pani go wyraźnie nie docenia. Jestem gotów postawić w zakładzie pieniądze, że on sam potrafi założyć sobie blog.

    Pozdrawiam,
  • @Polonia: Pan założy blog i nazwie go: "dedykowany AM"
    Po co?

    Pozdrawiam,
  • ?????
    Szanowny Panie, czytam i oczom nie wierze. Co właściwie chce Pan udowodnić? Czy nie słyszał Pan nigdy o IMPLOZJI? To wytłumaczę., to taka eksplozja tylko na odwrót. Nie prowadzi do zwiększenia ciśnienia a wręcz na odwrót. Powoduje wessanie ścian naczynia w którym do niej doszło do centrum i na skutek zderzenia ich ze sobą ROZDROBNIENIA oraz niewielki w porównaniu z eksplozją rozrzut. Wypisz,wymaluj skutki podobne do tych w Smoleńsku. W życiu codziennym nie ma wiele okazji do zaobserwowania ale jak się uprzeć to eksperyment można przeprowadzić z ż tym że uprzedzam to niebezpieczne i tylko z kilkunastu metrów i w okularach ochronnych można go przeprowadzić. Potrzebny jest do tego stary kineskop telewizyjny. Będzie on naszym źródłem próżni do implozji potrzebnej, odpowiednik skutku wywołanego przez odpalenie wewnątrz samolotu bąmby termo-barycznej zwaną . Otóż obserwując skutki zbicia szklanego pojemnika o sporej próżni jakim jest kineskop zauważymy że ścianki do wewnątrz zassane zostaną, zderzą się ze sobą i ROZDROBNIONE zostaną kilka metrów dookoła rozrzucone. Podobny kineskop zbity umiejętnie tzn. najpierw rozhermetyzowany przez zgniecenie miejsca spawu na końcu szyjki zachowa się a trakcie zbicia podobnie jak szklana butelka, rozpadnie się na KILKA kawałków, nie ulegnie rozdrobnieniu.Teraz o oknach, otóż rozpatruje pan kadłub jak jedną wielką puszkę po piwie z oknami .Rzeczywistość jest inna ,kadłub samolotu podzielony jest na kilka mniejszych pomieszczeń podobnie jak w łodzi podwodnej.Salonka vip-owskajest przy tym szczególnie chroniona po prostu pancerna klatka wbudowana w kadłub.Wyobraźmy sobie że implozja następuje w jednym z tych pomieszczeń. Podciśnienie oczywiście się rozniesie na pomieszczenia przyległe ale w ograniczonym zakresie. Jeżeli implozja nastąpi w pomieszczeniu na środku długości kadłuba to zniszczone doszczętnie zostanie pomieszczenie implozją zaatakowane.Czym dalej od niego tym zniszczenia bezpośrednie będą mniejsze STAN ZWŁOK LEPSZY. Czy nie tak właśnie jest w Smoleńsku ? Czy to była pojedyncza implozja czy dwie po sobie następujące jak można po zeznaniach świadków którzy dwa "plaśnięcia"(charakterystyczne dla implozji) słyszeli można by stwierdzić tylko po szczegółowych badaniach wraku.. Tak więc hipoteza o użyciu bomby termo-barycznej to nie SF. Ma zupełnie realne podstawy.Część okien ocaleje jeżeli ich potem łomem nie rozbito.To tylko hipoteza ale stosunkowo łatwa do sprawdzenia, warunek- wrak w kraju.
  • @Polonia: Aby czytał
    Jest duży. Może czytać, co chce.

    Pozdrawiam,
  • @alf
    W odróżnieniu od kineskopu samolot nie jest za szkła. To po pierwsze. Gdzie jest ta pompa, która z samolotu miała wysłać powietrze? To po drugie. A nawet gdyby ta pompa się znalazła, to dlaczego kadłub nie mógłby wytrzymać różnicy ciśnień? To po trzecie. Implozję pośrednio wykluczył Pan Minister Antoni Macierewicz, cytuję, — „części samolotu, które uległy największym zniszczeniom, nie zostały zgniecione, pogruchotane czy zrolowane”. — To po czwarte.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Posłużyłem się przykładem kineskopu bo to jedynie dostępny dla mnie przedmiot o tak dużym podciśnieniu. Identycznie zachowa się każde naczynie(również duralowe) Zniszczenie które w przykładzie z kineskopem inicjuje młotkiem będzie zniszczenie najsłabszego punktu które w każdej konstrukcji pan znajdzie,a dalej już według podanego przykładu.( a tak na marginesie, właśnie dural którego twardość uzyskuje się poprzez walcowanie na zimno zachowuje się podobnie jak szkło-jest lekki twardy ale KRUCHY.Oczywiście bardziej ciągliwy od szkła ale też siła bomby termo -barycznej lub jak chcą niektórzy powietrzno -paliwowej jest o tysiące razy większa od uderzenia młotkiem(na 1 cm2) To olbrzymie podciśnienie zostaje niejako zdwojone ciśnieniem atmosferycznym które przed inicjacją ładunku od środka(kadłuba) jest równoważone. To właśnie ta pompa o którą Pan dopytuje na domiar działająca w ułamku sekundy.Cytuje Pan min. Macierewicza i właśnie On w tym cytacie ma rację , po implozji już tylko drobne kawałki zostają nie ma na nich śladów zgniecenia pogruchotania a tym bardziej zrolowania, charakterystycznych dla uderzeń w coś lub przez coś. Zdjęcia, kokpitu oraz części ogonowej to klasyczne uszkodzenia po zwykłym zderzeniu z ziemią, natomiast środkowej części kadłuba dla skutków implozji ,w sumie rozrzut szczątków to kompilacja kadłuba po implozji będącego w tym czasie w ruchu. Pozdrawiam.
  • @Grzegorz Rossa.
    Ps. Kadłub samolotu to nie kadłub łodzi podwodnej i chociaż jest obliczony na pewne różnice ciśnień to jest to rząd max,kilkunastu at. a nie kilkuset czy może większych.
  • @alf
    1. Maksymalna różnica ciśnień, którą można uzyskać podczas implozji, jest wtedy, kiedy wnętrze naczynia zostanie całkowicie opróżnione z gazu. Czyli uzyska się próżnię. Różnica ciśnień jest wtedy równa ciśnieniu atmosferycznemu i ma wartość jednej atmosfery fizycznej.

    2. Jak bomba termobaryczna wywołuje podciśnienie?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    1- 1at=1kg/1cm2
    2- spalanie=reakcja chemiczna przebiegająca między paliwem a utleniaczem z wydzielaniem ciepła i światła,
    3 - skład powietrza atmosferycznego: jednorodna mieszanka gazów
    70%- AZOT
    20%- TLEN
    10%- inne gazy
    A teraz do rzeczy,"ODPALENIE" ładunku termo -barycznego to nic innego
    jak wywołanie gwałtownego spalania paliwa którego utleniaczem jest zawarty w powietrzu głównie tlen.Oznacza to że w milisekundach(bo tyle trwa spalanie) odwrotnie jak w eksplozji ciśnienie spada min. o procent zawartego w powietrzu tlenu czyli o 20%. W praktyce oznacza to OBNIŻENIE CIŚNIENIA poniżej 1 at. czyli wywołanie PODCIŚNIENIA!!!!!!!!!!!
    Oznacza to że na każdy 1cm2 ciśnienie wzrasta o wartość min.20% jednego kg tj o 200gr. W metrze2 tych cm2=100*100=10 000
    10 000*200gr=2000kg czyli na każdym metrze kwadratowym wzrosło o 2 tony. Ile tych metrów?
    Co może wywołać takie ciśnienie na każdym metrze kwadratowym części kadłuba pozostawiam Pana wyobraźni. Jak kuriozalnie w świetle tego brzmi dokładnie przestrzegany przez nasz rząd zakaz otwierania trumien NAŁOŻONY przez Rosjan ,oraz odkładanie w nieskończoność ekshumacje.

    Każdy patomorfolog powie że po takim czasie rozkład zwłok jest tak daleko posunięty że pewnych obrażeń(chociażby oparzeń[bombie termo- barycznej towarzyszy spalanie] czy zapadnięcia się płuc właśnie na skutek podciśnienia) nie da się już stwierdzić.
    Pozdrawiam "alf'
  • @alf
    Pan pominął wyzwolenie energii cieplnej. Spalanie paliwa w tlenie jest reakcją egzotermiczną. Temperatura wzrasta i zgodnie z równaniem gazowym także wzrasta ciśnienie gazu.

    Innym przez Pana pominiętym zjawiskiem jest produkcja gazów spalinowych.

    Ekshumacji poświęciłem tekst (post?) http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/15493,smolensk-ekshumacja .

    Pozdrawiam,
  • Do autora
    Jest coś takiego jak "ośli upór". Coś takiego właśnie Pan reprezentuje.
    Zanim użyje Pan jakiegoś terminu fizycznego radze zajrzeć chociażby do Wikipedii, to naprawdę niewielki wysiłek. Proces ,reakcja egzotermiczna to brzmi uczenie ale trzeba wiedzieć co za tym słowem stoi. Pan przesądza że bilans energetyczny tego procesu jest zawsze dodatni a to najzwyklejsza nieprawda. A tak na chłopski rozum radzę się zastanowić co jest szybsze spadek ciśnienia czy wymiana cieplna w rozrzedzonym ośrodku albo co będzie szybsze ciśnienie zewnątrz które już jest czy przyrost objętości na skutek wzrostu temperatury
  • @alf: na chłopski rozum
    To niech Pan sobie wyobrazi, że wnętrze kadłuba samolotu jest cylindrem silnika cieplnego, tłokowego, spalania wewnętrznego. Pan może w Jego wyobraźni zmienić skalę i wnętrze kadłuba zmniejszyć, albo wyobrazić sobie taki duży silnik. Np. okrętowy. Od bardzo dużego okrętu. I ta mieszanka paliwowo powietrzna spala się w tym cylindrze. Co porusza tłok? Ciśnienie zewnętrzne atmosfery?

    Pozdrawiam,
  • W kólko MACIEJU
    Nie był pan uprzejmy o który sów chodzi ale domyślam się że o pracy. Słyszał Pan żeby PODCIŚNIENIEM ten ruch był powodowany ????
    Właśnie na tym polega różnica miedzy konwencjonalną eksplozją a IMPLOZJĄ. Podczas tej pierwszej o zwiększenie objętości gazów chodzi ,przy
    implozji wręcz o coś przeciwnego. Podciśnienie można nie tylko klasyczną metodą przez wypompowanie (wyssanie) powietrza uzyskać ale również poprzez spalanie czego najlepszym przykładem są zwyczajne bańki lekarskie. No i na koniec cytat z Sienkiewicza:
    KOŃCZ WASZMOŚĆ ,WSTYDU OSZCZĘDŹ ja tylko dodam SOBIE.
  • @alf: powietrza uzyskać ale również poprzez spalanie czego najlepszym przykładem są zwyczajne bańki lekarskie
    Tiaaaaaaa………………………… Więc twierdzisz Pan, że pielęgniarka najpierw przykłada bańkę do ciała chorego, zamyka jej wnętrze, uszczelnia hermetycznie, a dopiero potem w objętości zamkniętej z jednej strony ścinkami bańki, a z drugiej strony skórą chorego dokonuje spalenie?
  • @Grzegorz Rossa.
    Prawdę pisząc to zaczyna być nudne bo do programu szkoły podstawowej z fizyki trzeba wrócić, no ale skoro już raz zacząłem...Więc z tymi bańkami co to problem tylko trochę bardziej skomplikowany od budowy cepa to jest tak. Wkładając wacik do bańki już zmniejszamy objętość znajdującego się w niej powietrza o jakieś 30%. Wacik się pali co powoduje wypalenie znajdującego się tlenu który jak wcześniej pisałem stanowi 20% znajdującego się w bańce powietrza, razem to około 50%. nawet po zgaśnięciu wacik jest rozgrzany i pozostałe gazy rozgrzewa co powoduje ich rozszerzenie o skromnie licząc 10% które nie mieszcząc się w bańce na zewnątrz wypływa. Reasumując w stosunku do pierwotnej ilości w bańce jest już tylko 40% ilości gazów. Szybko do ciała bańke już bez wacika przykładając wprawdzie od wlotu z zewnątrz powietrza się nie uchronimy ale jednak podciśnienie w niej będzie na tyle wysokie że do ciała przylgnie. Dalej przez ciało i powietrze bańkę otaczające schłodzona zostanie a razem z nią gazy wewnątrz które kurcząc się jeszcze większe podciśnienie i przyleganie bo ciała zwiększą.Przez przezroczystą, ciało wsysane zobaczymy a po zdjęciu ślad po ssaniu, taką okrągłą sporą malinkę.
  • @alf: Wacik się pali co powoduje wypalenie znajdującego się tlenu
    I wtedy wacik gaśnie.

    Pozdrawiam.
  • @Grzegorz Rossa.
    Oczywista oczywistość, czytanie ze zrozumieniem zalecam. Amen.
  • @alf
    Pielęgniarka podpala przed każdą bańką.

    Pozdrawiam,

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej